Kubica zadebiutował w WRC. Było tak, jak przewidywał

Robert Kubica w Walii jest jak wycinanka łowicka przeniesiona nagle w krainę 3D. Wszystko dla niego jest niby podobne, ale jednak ciut inne, większe, szybsze, trudniejsze, efektowniejsze. Ten facet właśnie takie wyzwania uwielbia. Po pierwszych trzech oesach Polak zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Czyli jest tak, jak przewidywał. W piątek kierowcy ruszają o 10.37. Relacja na żywo na Sport.pl

- Jazda tempem pierwszej piątki czy szóstki będzie poza moim zasięgiem. Przy doświadczeniu innych zawodników oznaczałoby to, że coś jest nie tak z systemem. Zachowuję spokój - mówił przed Rajdem Wielkiej Brytanii Kubica.

I jak na razie system działa. Po trzech pierwszych odcinkach specjalnych Kubica zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Wypowiedzi Polaka po każdym z oesów były bardzo podobne: wciąż dużo nauki przed nim, w dodatku ma problemy z opisami nowych tras, bo obok niego zamiast Macieja Barana usiadł Włoch Michele Ferrara.

- To dla mnie przede wszystkim nauka. Jadę pierwszy raz tym autem, pierwszy raz w tym rajdzie, do tego pierwszy raz od dawna z włoskim pilotem. Do tego trasy nocą wyglądają nieco inaczej niż w dzień. Gdy mogę jechać szybko, to tak jadę. Ale gdy nie jestem pewny, odpuszczam - mówił w rajdowym radio Kubica.

Polak najlepiej spisał się na trzecim odcinku specjalnym, gdzie wykręcił szósty czas. Liderem jest Sebastien Ogier. Mistrz świata ma 3,2 sekundy przewagi nad Terrym Neuvillem oraz 5,2 sekundy nad trzecim Jarrim-Mattim Latvalą. Kubica do lidera traci 35,4 sekundy. Drugi z Polaków Michał Sołowow po kłopotach na pierwszym odcinku specjalnym wykręca przeciętne czasy. Do Ogiera traci prawie cztery i pół minuty.

W piątek kierowcy ruszą na trasę o godz. 10.37. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live.

Klasyfikacja generalna po trzech odcinkach:

Klasyfikacja generalna po trzeci odcinkach specjalnychKlasyfikacja generalna po trzeci odcinkach specjalnych Fot. wrc.com

Kubica wyciska cytrynę

W rajdzie mistrzostw świata Kubica po raz pierwszy pojechał samochodem wrc najnowszej specyfikacji, czyli lepszego auta nie ma. Jak przebojem wdarł się do Formuły 1, najwyższej kategorii wyścigowej, tak - w ramach nagrody za zdobycie tytułu w niższej kategorii WRC2 - dostał propozycję wyruszenia na trasę najlepszą rajdówką, wrc w zespole Abu Dhabi Citroen WRT, którą jeździł w tym sezonie Khalid al Quassimi.

Niby to ten sam citroen ds3, którym jeździł w tegorocznych rajdach, ale w wersji wrc ma o 50 KM mocy więcej niż w specyfikacji rrc, większy moment obrotowy, większy docisk, będzie bardziej czuły na to, co robi kierowca, i na to, jakie ustawienia przygotuje zespół. Kubica mówi, że zwiększenie mocy nie stanowi dla niego problemu i - pamiętając, że wywodzi się z Formuły 1, gdzie moc silników była ponaddwuipółkrotnie większa - łatwo w to uwierzyć.

W każdym razie najnowszych, fabrycznych rajdówek wrc trochę inaczej się używa, bo one potrafią więcej, ale trzeba wiedzieć, jak je do tego zmusić, znaczenia nabierają automatyczne reakcje w trudnych momentach. FIA i w tym przypadku poszła Polakowi na rękę - a konkretnie na prawą rękę, wciąż nie w pełni sprawną - zgadzając się na używanie łopatek do zmiany biegów i spowalniając sprzęgło.

Polak znalazł się w nowym środowisku w tym znaczeniu, że otoczy go większy zespół mechaników, inżynierów, po każdym odcinku będzie miał do dyspozycji więcej danych do zanalizowania przez lepszych fachowców. Jeśli jego ekipa rajdowa dotąd przypominała zaawansowaną technicznie manufakturę, w Walii zespół trochę jest bardziej zbliżony do tego, do czego przywykł w Formule 1.

Ferrara za Barana

Po raz pierwszy w fotelu obok zasiadł włoski pilot Michele Ferrara. Dotychczasowy - Maciej Baran - stwierdził, że nie jest w stanie dotrzymać tempa Kubicy, dla którego sport stał się całym życiem. W wywiadzie dla Autosport.com Kubica nie kryje rozczarowania decyzją Barana: - Przejeździłem wiele rajdów, poświęciłem mnóstwo czasu na przygotowania notatek. I nagle, praktycznie jednego dnia, wszystko zniknęło.

Potem dziennikarz Autosport.com zapytał: - Czy Baran zepsuł ci rajd? - Użyłeś właściwego słowa - odpowiedział.

Kubica jeździł w ubiegłym roku z włoskimi pilotami w mniejszych rajdach, włoskim posługuje się praktycznie od dzieciństwa, po włosku udziela bardziej wyczerpujących wywiadów niż po polsku, więc teoretycznie w czym problem? Ale jeśli jego partner strzela 120-130 słów na minutę, czyli w tempie dwukrotnie szybszym, niż czytałbyś ten tekst na głos, Czytelniku, w dodatku, gdy samochód pędzi 160 km na godzinę wąską górską drogą, inna osoba, inny język, inne, indywidualne skróty zapisu pilotów stanowią dodatkową trudność. Trudność działa też w drugą stronę - przecież Ferrara zupełnie nie wie, jak jeździ Kubica, a dla sukcesu ma to kolosalne znaczenie.

Podobnie jak sam rajd Wielkiej Brytanii - Kubica dotąd ścigał się na nim tylko w grze komputerowej. Był w tym mistrzem, wygrał w "Colin McRae" rywalizację w Polsce. W Walii jest zwykle mokro, w czwartek wręcz deszczowo i wietrznie, niemal zawsze błotnie, ale jeździ się szybko, wąskimi szutrami, do których Kubica wciąż się przyzwyczaja. Daleko mu do mistrzów, od lat rywalizujących w stabilnych zespołach, ze stałymi pilotami i fabrycznymi samochodami wrc. Jego zespół zapewnił mu jeden dzień testów, inni kierowcy zespołu Citroëna Dani Sordo i Mirko Hirvonen nie byli zadowoleni, że im tej możliwości nie dano. Pozostały im tylko - jak wszystkim pozostałym - dwa przejazdy na zapoznanie się z trasą.

Więcej o: