Rajd Sardynii. Kubica groził wycofaniem się z rajdu

Robert Kubica (Citroen DS3 RRC) wygrał w weekend Rajd Sardynii w klasie WRC-2. Niewiele jednak brakowało, a Polak wycofałby się w trakcie zawodów. Jego zdaniem organizatorzy nie zadbali dostatecznie o bezpieczeństwo kierowców i kibiców. - Nie ma sensu ryzykować życia - stwierdził.

Polak zagroził organizatorom rajdu wycofaniem w piątek, po pierwszym dniu zawodów, kiedy prowadził z minutą przewagi. O zdarzeniu poinformował serwis Autosport.com. Kubica narzekał na zbyt krótkie odstępy czasowe między startami kolejnych samochodów. Kierowcy ruszali w odstępie 60 sekund, a Polak chciał startować o minutę później, tak jak kierowcy klasy WRC.

Kubica argumentował swój protest niebezpieczeństwem na trasie. Miał być on wywołany ogromnymi chmurami kurzu pozostawianymi przez przejeżdżające auta. - To proste, nie ma sensu ryzykować życia - powiedział Kubica. - W F1 organizatorzy robili świetną robotę, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa, a to, co działo się tutaj, było rozczarowujące. Wygląda na to, że nikt nie dba o kierowców - dodał.

Zdaniem Polaka warunki uniemożliwiały szybką jazdę, szczególnie że nie tylko życie kierowców było zagrożone. - Kiedy jechaliśmy 20 sekund za Seppem Wiegandem, zobaczyliśmy ludzi stojących na drodze, którzy nie sądzili, że tam się za chwilę pojawimy - stwierdził Polak.

Po rajdzie dziennikarze zapytali organizatorów, dlaczego przerwy między startami kierowców były takie krótkie. "Powiedzieli, że działali zgodnie z przepisami tego sportu" - czytamy na Autosport.com.

Więcej o: