Michał Kuśnierz: Pilot "czyta trasę" dwa zakręty w przód. W przypadku Kubicy nawet szybciej

- Kierowca musi w pełni ufać pilotowi. Wypadki w sportach motorowych się zdarzają. Taki błąd, jeśli mówimy o pomyłce w przekładaniu kartek, jest jednak niezwykły - mówi były pilot Roberta Kubicy Michał Kuśnierz. Polski kierowca wypadł z trasy na przedostatnim odcinku Rally du Var, w którym prowadził z ponadpięciominutową przewagą. Prawdopodobnie przez błąd pilota.

My też mamy zdanie! Dzielimy się nim na Facebook/Sportpl ?

Na taką przyczynę wypadku, który wyglądał dramatycznie (citroen Kubicy wpadł na drzewo, samochód stanął w płomieniach), ale skończył się bez kontuzji, wskazują dziennikarze, którzy obserwowali rajd. "Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, zamiast jednej kartki w opisie zostały przełożone dwie i w zakręt wjechaliśmy o dobre 40-50 km za szybko" - cytuje Kubicę na Facebooku Mikołaj Sokół.

- Nie wiemy w szczegółach, jaka była przyczyna, ale to bardzo dziwny błąd, właściwie kompletnie niepotrzebny i pechowy, choć błędy pilotów w tym sporcie się zdarzają - mówi Michał Kuśnierz, były pilot Kubicy, z którym przejechał m.in. jeden z poprzednich Rally du Var.

- Pilot i kierowca muszą być świetnie zgrani. Zwykle trasę "czyta się" na dwa zakręty do przodu. W przypadku Roberta informacje muszą być podawane nawet wcześniej, bo on jedzie bardzo szybko. W zeszłym roku w tym rajdzie pojechał Jari-Matti Latvalla. Na jednym z pierwszych odcinków - La Mole, którego trasa powtórzyła się w tym roku - miał czas ok. 5:18,5. Robert przejechał go teraz w 5:09. W dodatku czteroletnim samochodem, podczas gdy Fin miał nową maszynę. Z drugiej strony, mając taką przewagę, trzeba uważać, dojeżdżając do mety. Wtedy można jechać na 80 proc., a jadąc wolniej, jedzie się inaczej - tłumaczy.

Co mówi pilot kierowcy? - Przekazuje podstawowe informacje. Po pierwsze kierunek, czyli "prawy" lub "lewy". W sześciostopniowej skali określa się szybkość, z jaką należy pokonać zakręt - 1 to najwolniejszy, 6 to najszybszy. Poza tym informacje typu "ciąć", "nie ciąć" itp. W przypadku Roberta tych wstawek jest nawet więcej niż zwykle - wyjaśnia Kuśnierz. - Jeśli pilotowi pomyliły się kartki, to profil trasy jest ten sam, ale w zakręt mogli wjechać za szybko i stąd kłopot - dodaje.

Skąd biorą się piloci?

Najlepsi rajdowcy z konkretnymi pilotami współpracują przez lata. Skąd biorą ich tacy kierowcy jak Kubica? - Z tym bywa bardzo różnie - mówi Kuśnierz. - Z Robertem znamy się od dawna, jeszcze z czasów kartingu. On zawsze interesował się rajdami i gdy stawiał w nich pierwsze kroki, spytał, czy nie chciałbym z nim pojeździć. Czasem więc kierowcy i piloci się znają. Ale środowisko pilotów nie jest duże i wszyscy się znają. Jeśli nie jadę w jakimś rajdzie w którym jechałem rok wcześniej, od razu zaczynają się telefony z pytaniami, dlaczego i czy z kimś bym nie pojechał - tłumaczy.

Robert Kubica ? wypadł z trasy Rally du Var

Więcej o: