Bez Adama Małysza na skoczni cisza

- Rok temu zawody Letniej Grand Prix w Wiśle oglądało 7,5 tysiąca kibiców. W niedzielę będzie ich dwa razy mniej - mówi ?Metru? wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego Andrzej Wąsowicz, który jak wszyscy ubolewa, że w polskich skokach nie ma już Adama Małysza

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Był królem nart, który w swej karierze wygrał niemal wszystko. Między innymi - jako jedyny w historii - aż trzy razy triumfował w cyklu Letniej Grand Prix. Teraz, zamiast znów skakać na igielicie, oddaje się nowej pasji - rajdom. Nowych rozrywek, przynajmniej na lato, poszukali sobie także kibice. Jasne, w niedzielę w Wiśle, w środę w Szczyrku i w następny weekend w Zakopanem, nie zabraknie ludzi, którzy będą chcieli zobaczyć, jak z Thomasem Morgensternem, Gregorem Schlierenzauerem i innymi gwiazdami walczą nasi zawodnicy z Kamilem Stochem na czele. Ale szaleństwa na punkcie skoków narciarskich nie będzie.

- Adam był największym magnesem przyciągającym widzów - przyznaje Wąsowicz. Szef komitetu organizacyjnego zawodów w Wiśle mówi wprost: - Bilety się rozchodzą, zainteresowanie wzrasta, ale - niestety - sprzeda się nie więcej niż połowa tego, co przed rokiem.

Tak naprawdę dziś mało kto wie, że lada chwila zacznie się sezon. Kadra Łukasza Kruczka przygotowywała się do niego w spokoju, bo dziennikarze chętniej niż treningi skoczków śledzili choćby postępy Małysza za kierownicą jego terenowego porsche. - Dla nas wszystkich to nowe doświadczenie. Rzeczywiście wokół drużyny jest dużo spokojniej. Ale w letarg nikt nie wpadł - mówi "Metru" sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła.

Związek przekonuje, że po erze Małysza jest on w stanie normalnie funkcjonować. - Nadal są z nami sponsorzy, jest Telewizja Polska, która na żywo będzie transmitowała zawody. Wszyscy jesteśmy ciekawi, jak to będzie bez Adama - mówi Mikuła.

Niestety, właśnie nie wszyscy. Już internetowa przedsprzedaż biletów na polskie konkursy LGP pokazała, że skoczkowie o zainteresowanie kibiców będą musieli mocno walczyć. - Przyznaję, że liczba biletów, jakie sprzedaliśmy przez internet, nie była oszałamiająca. W ten sposób rozeszło się w sumie tylko kilkaset sztuk - mówi Mikuła. - My jako związek liczymy, że z konkursu na konkurs sprzedaż będzie lepsza. Kibice zobaczą, że już są skoki i że - miejmy nadzieję - nasi zawodnicy są w dobrej formie i wtedy ruszą do kas - dodaje. Ale szturmować na pewno ich nie będą, z czego sekretarz zdaje sobie sprawę. - Nie czarujmy się, skocznie nie będą wypełnione. Cieszylibyśmy się, gdyby nabywców znalazła chociaż połowa przygotowanych biletów - przyznaje Mikuła.

Wąsowicz, który chciałby w przyszłości gościć w Wiśle Puchar Świata, ma nadzieję, że Małysz jeszcze raz pomoże swemu miastu. Wsparcie organizatorom mistrz mógłby dać, pojawiając się na trybunach. Przy okazji ściągnąłby też na nie trochę więcej widzów. - Oczywiście zaprosiliśmy Adama i mamy nadzieję, że przyjdzie. Wszystko na to wskazuje, bo w środę był u nas jego ojciec i odebrał wejściówki - zdradza wiceprezes PZN.

LGP w Wiśle, niedziela, godz. 15, TVP 1

Adam Małysz w rajdach. To nie pierwszy sportowiec, który zmienił branżę

 

Rajdy bardzo mnie wkręciły - mówi Adam Małysz  ?

Więcej o: