Małysz teraz skacze dwutonowym samochodem

- Potrzebuję odpoczynku od skoków, przede mną ciężka praca na Rajdzie Dakar. Jeśli jednak trenerzy lub zawodnicy będą potrzebowali pomocy, nie odmówię - zapewnia Adam Małysz, który na razie nie zostanie dyrektorem ds. skoków narciarskich w Polskim Związku Narciarskim.

W środę Małysz wziął udział w podsumowaniu kolejnej edycji programu " Lotos Cup". Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, po raz kolejny dziękował i żegnał mistrza. Skoczek z Wisły otrzymał od niego m.in. pokaźny album z kolekcją znaczków związanych ze skokami narciarskim.

Rozmowa z Adamem Małyszem

Jarosław K. Kowal: Sporty zimowe odstawia Pan na boczny tor?

Adam Małysz: - Nadal chcę być blisko skoków, choć potrzebuję krótkiego odpoczynku. Ciągle dzwonię do trenerów Łukasza Kruczka czy Roberta Matei z pytaniem, co słychać. Dostałem propozycję, by objąć funkcję dyrektora sportowego koordynującego poczynania zawodników, ale po dłuższym namyśle stwierdziłem, że spadło to na mnie zbyt szybko. Przez tyle lat byłem skoczkiem i teraz chcę wziąć oddech. Z prezesem Tajnerem ustaliliśmy jednak, że wrócimy do rozmowy o mojej pracy w związku.

Jak dużo czasu daje Pan sobie, by odpocząć?

- Przede mną start w Dakarze, czyli najtrudniejszym rajdzie świata. Po nim wszystko się wyjaśni. Na pewno nie zamierzam całkowicie odsuwać się od ludzi związanymi ze sportami zimowymi. Postaram się im pomagać.

Czy przygotowania do startu w Dakarze są bardziej wyczerpujące od treningów przed sezonem skoków?

- Gdzieś przeczytałem, że kierowca to nie sportowiec. Śmieszą mnie takie stwierdzenia. Treningi naprawdę dają w kość. Jako skoczek nie potrzebowałem takiej wytrzymałości. Trudności jest więcej, ale koledzy chyba zgodzą się, że zaczynam sobie dawać radę. Jednak na początku ciężko mi było nawet utrzymać dwie ręce na kierownicy. Zazwyczaj prowadziłem jedną (śmiech ).

Co jeszcze sprawia trudność?

- Jeździmy np. po poligonach, gdzie jest dużo piachu. Trzeba umieć zmienić koło w tak trudnych warunkach czy np. wiedzieć co zrobić, gdy samochód się zakopie w dołku. To nie tak, że wdepnie się gaz i to wszystko. Zanim zostałem blacharzem-dekarzem, chciałem być mechanikiem, ale zabrakło miejsc. Można więc powiedzieć, że starty w rajdach to dla mnie powrót do korzeni. Do tej pory mieszkałem w ekskluzywnych hotelach, a podczas Dakaru może się zdarzyć noc na pustyni. Na szczęście lubię wyzwania.

Emocje podczas jazdy samochodem są większe niż w czasie skoku?

- W skokach trwają krócej. Przy dużych prędkościach za kierownicą każdy zakręt rodzi duże emocje. W końcu nie jest łatwo np. wykonać skok samochodem, który waży dwie tony. Mimo wszystko to mnie strasznie wciąga. Gdy wysiadam z auta, znowu chcę do niego wsiąść.

Z tego wynika, że na wakacje w tym roku nie miał Pan czasu.

- I tak najlepiej odpoczywam aktywnie. W przeszłości po sezonie skoków zajmowałem się np. pracą w ogródku, by tylko nie siedzieć bezczynnie. To męczy mnie najbardziej.

Notował Jarosław K. Kowal

Małysz podczas prezentacji dakarowej maszyny(galeria)

 

Rajd Karkonoski. Zwycięstwo Bouffiera ?

Więcej o: