Rywale o Małyszu: Odchodzi wielki skoczek

Kiedy odchodzi ktoś taki, to jest wielkie wydarzenie, nie tylko w Polsce, ale w całym świecie skoków - komentuje decyzję Adama Małysza o odejściu Simon Amman. - Bez niego wszystko będzie inaczej - wtóruje mu Gregor Schlierenzauer.

Adam Małysz: Nie uszanowano tego, że ja chce ogłosić koniec kariery

Simon Ammann brązowy medalista z Oslo, czterokrotny mistrz olimpijski

Adam to jeden z najsilniejszych fizycznie skoczków, zawsze ciężko trenował. Kiedy odchodzi ktoś taki, to jest wielkie wydarzenie, nie tylko w Polsce, ale w całym świecie skoków. Oslo zawsze było dla niego wyjątkowe, wygrał tutaj wiele razy, a teraz na Holmenkollen ogłosił koniec kariery. Cieszę się, że otrzymałem od niego zaproszenie na zawody w Zakopanem.

Gregor Schlierenzauer mistrz świata z dużej skoczni

Dla mnie to zaszczyt, że mogłem rywalizować z kimś tak wyjątkowym. Kiedy byłem dzieckiem [Schlierenzauer jest młodszy od Małysza o 13 lat - rb] to właśnie Adam był jednym z moich największych idoli. Tutaj, w Oslo, kiedyś spotkaliśmy się po raz pierwszy i to była wyjątkowa chwila. Dziś Adam był jednym z pierwszych, którzy mi pogratulowali zwycięstwa. Bez niego wszystko będzie inaczej.

Thomas Morgenstern mistrz i wicemistrz świata z Oslo

Będziemy tęsknić, bo Adam to wielki sportowiec.

Janne Ahonen: Profejsonalista

"Profesjonalista" - krótko określił Małysza Janne Ahonen. Ich komunikację utrudnia bariera językowa. Polak nie mówi po angielsku, a Fin po niemiecku. Mimo wszystko znają się doskonale.

 

- Nigdy nie widziałem, by niepoważnie podszedł do tego, co robi. Może, a nawet powinien, być wzorem dla młodych zawodników. Jak chcą osiągać dobre wyniki, to powinni brać z niego przykład. Małysz - taki powinien być mistrz - powiedział.

Andreas Kofler: Nie widziałem go w złym humorze

W samych superlatywach wypowiada się o czterokrotnym zdobywcy Kryształowej Kuli także Andreas Kofler. - To jeden z najsympatyczniejszych zawodników wśród skoczków. Jeszcze nie widziałem go w złym humorze. Gdy patrzę na niego z boku, zawsze mi się wydaje, że to ostoja spokoju. Nie wiem, co musiałoby się stać, by wyprowadzić go z równowagi. Nawet jak czasami przesuwali nam rozbieg, wiatr szalał, my nie wiedzieliśmy, co będzie, wydaje się, że to wszystko dzieje się jakby obok niego. Nic do niego nie docierało, siadał na belce i bez znaczenia, jakie były warunki, po prostu wykonywał swoją pracę.

Małysz poza pierwszą dziesiątką, wywrotka Stocha  ?

Więcej o: