PŚ: Stoch pofrunął po zwycięstwo

Z czwartego po pierwszej serii na sam szczyt podium awansował Kamil Stoch w konkursie Pucharu Świata w niemieckim Klingenthal. Adam Małysz siódmy.

To drugie zwycięstwo 24-letniego skoczka w karierze - w poprzednią niedzielę triumfował w Zakopanem. Jak dotąd to jego jedyne w karierze miejsca na podium. Dotąd ledwie piętnaście razy mieścił się w czołowej dziesiątce PŚ, ale jeśli lądował w czołowej trójce, to dwukrotnie był pierwszy.

W Klingenthal dokonał rzeczy wyjątkowej. Po pierwszej serii liderem był Niemiec Michael Uhrmann. Niespełna 30 tysięcy rodaków na skoczni Vogtland-Arena uszczęśliwił kapitalnym lotem za wszelkie możliwe granice. Ustał skok na odległość 146,5 m i był absolutnym liderem. Pobił oczywiście - o półtora metra - należący od wtorku do Szwajcara Simona Ammanna rekord obiektu położonego na terenie byłej NRD. Wydawało się, że to nie koniec słodyczy dla niemieckich fanów - przewaga Uhrmanna była nieziemska, a zwycięstwo niezagrożone. Drugiego w klasyfikacji, Czecha Koudelkę wyprzedzał o 11,5 pkt., lidera PŚ Thomasa Morgensterna o 13,3, a Stocha aż o 18,2. Austriak skoczył 134 m, a Polak 132. W skokach narciarskich jeden metr to 1,8 pkt.

Druga seria wywróciła czołówkę klasyfikacji dokumentnie. Pokazała, że Uhrmann i Koudelka swoje fantastyczne miejsce w pierwszej serii zawdzięczali doskonałym warunkom - wiatr wiał im pod narty ze zdwojoną siłą i poniósł daleko przed wszystkich. W drugim skoku warunki były mniej więcej równe i Stoch dokonał rzeczy - wydawałoby się - niemożliwej.

Skoczył 136,5 m i - choć wylądował o dwa metry bliżej od Simona Ammanna - prowadził z czterokrotnym mistrzem olimpijskim. Wyprzedzał Szwajcara o 1,3 pkt. Ale prawdziwą dramaturgię i piękno skoków pokazał drugi skok.

Morgenstern leciał bardzo niespokojnie, narty mu falowały w powietrzu. Przy lądowaniu na 134 metr mocno nim zachwiało, narty rozjechały się po zetknięciu z zeskokiem i dlatego rozpiętość not była od 17 do 19. Od jury dostał "tylko" 55 punktów - a i tak chyba za dużo za to lądowanie - i przegrał z Kamilem o 0,6 pkt! Gdyby wylądował o pół metra dalej, to on cieszyłby się z wygranej.

Za to Stoch dostał świetne noty od sędziów. W sumie 56,5 pkt. - więcej w drugiej serii otrzymali tylko Ammann i Gregor Schlierenzauer.

Skaczący później Koudelka uzyskał 125,5 m i spadł na szóste miejsce. A Uhrmann kompletnie się spalił psychicznie. Do wygranej wystarczyły mu 124 m, wylądował o dziewięć bliżej i skończył jako trzynasty. Na skoczni można było obejrzeć radość polskiego skoczka. - Drugi skok był tak samo dobry jak pierwszy - śmiał się przed kamerami telewizji Kamil, który kilka chwil wcześniej po raz drugi w zimowy PŚ wysłuchał Mazurka Dąbrowskiego. W Klingenthal też mu już go grali, tyle że w październiku ubiegłego roku, kiedy wygrał ostatni konkurs letniej GP. Zwycięstwa zimą smakują jednak zupełnie inaczej niż te na igielicie.

Stoch awansował już na dziewiąte miejsce w klasyfikacji PŚ - do ósmego Martina Kocha z Austrii traci 40 punktów, a do siódmego Matti Hautamaekiego z Finlandii równe 100.

Za trzy tygodnie początek MŚ w Oslo. Kiedy przed wygraną w Zakopanem prezes PZN Apoloniusz Tajner powiedział, że "Kamil może być ich czarnym koniem" wielu dziennikarzy uśmiechało się pod nosem z wiecznego optymizmu byłego trenera kadry. Dziś uśmiechają się po sukcesach Stocha, a prezes jest przekonany, że Kamil utrzyma formę do konkursów w Norwegii.

Adam Małysz wciąż nie wypada z czołowej dziesiątki PŚ, w środę był siódmy.

W weekend loty w Oberstdorfie - w sobotę konkurs indywidualny, w niedzielę drużynowy.

Wynik. PŚ w Klingenthal:

1. K. Stoch (Polska) 264,6 pkt. (132 m/136,5 m); 2. T. Morgenstern (Austria) 264,0 (134/134); 3. S. Ammann (Szwajcaria) 263,3 (130,5/138,5); 4. A. Kofler (Austria) 249,4 (129/133,5); 5. G. Schlierenzauer (Austria) 248,2 (122,5/140); 6. R. Koudelka (Czechy) 247,8 (137/125,5); 7. A. Małysz (Polska) 246 (130,5/130).

Klasyfikacja generalna PŚ:

1. Morgenstern 1514 pkt., 2. Amman 1073, 3. Kofler 980, 4. Małysz 900, 5. T. Hilde (Norwegia) 692, 6. S. Freund (Niemcy) 605,... 9. Stoch - 502.

Sukces Stocha to nie przypadek: jego forma dokładnie zaplanowana i wyszlifowana!