Skoki narciarskie. Hannu Lepistö: Adam skończy Turniej Czterech Skoczni na podium

Małysz jest lepszym i stabilniejszym skoczkiem niż Matti Hautamäki. W równych warunkach nie da się wyprzedzić Finowi w walce o podium - mówi 64-letni trener polskiego skoczka Hannu Lepistö.

W środę kwalifikacje do ostatniego konkursu 59. Turnieju Czterech Skoczni, który we czwartek skończy się w Bischofshofen. Małysz jest trzeci w klasyfikacji generalnej, ale ma tylko 0,4 pkt przewagi nad Hautamäkim i aż 15,6 pkt straty do zajmującego drugą lokatę Szwajcara Simona Ammanna. Poza zasięgiem jest lider Turnieju i Pucharu Świata Thomas Morgenstern. Tylko kataklizm mógłby Austriakowi odebrać zwycięstwo.

- Adamowi pozostaje tylko walka o podium. Ono jest naszym celem. Mówię "tylko", bo przed sezonem chcieliśmy wygrać Turniej - stwierdził Lepistö. - Niestety, prawie dwutygodniowa przerwa w treningach tuż przed początkiem sezonu spowodowana urazem kolana osłabiła nogi Adama. Forma i stabilizacja skoków, do której zbliża się teraz, miała przyjść w starym roku. Gdyby w Oberstdorfie skakał tak jak w Innsbrucku, "Morgiemu" nie byłoby łatwo o zwycięstwo.

Lepistö i jego podopieczny cieszyli się więc miejscami na podium w Ga-Pa oraz Innsbrucku, a Adam powiedział, że w B-hofen też chce być w czołowej trójce. Obaj pocieszają się, że w tym sezonie Morgenstern lepiej niż teraz skakać już nie będzie, a u Adama są jeszcze rezerwy. - Forma "Morgiego" jest stabilna, skacze dobrze od lata i nie wiadomo, jak długo utrzyma poziom - mówi Lepistö.

Na razie nic nie wskazuje na to, by lider PŚ miał zwolnić tempo. Wygrał sześć z dziesięciu konkursów i jest faworytem także we czwartek. - To jego skocznia i jego publiczność - mówi Lepistö.

Turniej się kończy, ale kibice skoków nie dostaną chwili wytchnienia - w sobotę i niedzielę zaplanowane są loty w Harrachovie. A za tydzień pucharowa karuzela już będzie kręciła się w Sapporo. Adam nie startował w PŚ w Japonii od 2004 r. - Nie lubię tam latać, zmieniać strefę czasową, wybijać z rytmu. Starty w Azji z reguły odpuszczała cała czołówka. W tym roku ma być inaczej, więc pewnie i ja polecę - powiedział Małysz. - Morgenstern, Kofler i Ammann, czyli liderzy PŚ, jadą do Sapporo - mówi Lepistö, ale jednoznacznej odpowiedzi, że Adam leci z nimi, jeszcze nie udzielił.

- Konkursy w Japonii odbędą się w sobotę i niedzielę w nocy, a już cztery dni później trzeba startować w Zakopanem, gdzie w tym roku są trzy konkursy. Przed swoimi kibicami bardzo chcę dobrze skoczyć. W Japonii jest jednak za dużo do stracenia, żeby nie polecieć - mówi Małysz.

Brzmi to jak zapowiedź walki o piątą w karierze Kryształową Kulę. Na razie Polak jest piąty w klasyfikacji generalnej. Do Morgensterna traci 369 punktów, a do końca sezonu zostało 16 konkursów. W sezonie 2006/07 Małysz też w styczniu miał ponad 300 punktów straty do lidera PŚ, Norwega Andersa Jacobsena. Wtedy też poleciał do Japonii, tyle że na mistrzostwa świata. Zdobył w nich złoty medal. Później odrobił stratę do rywala i wywalczył Puchar Świata.

Jego trenerem był wówczas Hannu Lepistö.

2

Tyle razy Małysz stał na podium TCS, w którym startuje po raz 17. W 2001 roku był pierwszy, w 2003 - trzeci

Więcej o: