TCS. Znowu podium Małysza!

W Nowy Rok trzeci w Garmisch-Partenkirchen, w poniedziałek drugi w Innsbrucku! Adam Małysz przegrał tylko z rewelacyjnym Thomasem Morgensternem i awansował na trzecie miejsce 59. Turnieju Czterech Skoczni. Czwarty i ostatni konkurs w czwartek w Bischofschofen.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

- Austriak jest absolutnym dominatorem, nie ma sobie równych, nie psuje skoków. Jego forma od początku sezonu, jest bardzo stabilna. Ale lepiej już skakał nie będzie. U Adama są rezerwy, bo wciąż popełnia drobne błędy - mówił fiński trener Małysza, 64-letni Hannu Lepistoe, rozemocjonowany zawodami. Konkurs dostarczył niesamowitych emocji, poziom był bardzo wyrównany, różnice minimalne, a walka o podium trwała do ostatniego skoku - bajkowo wyglądał i przebiegał tegoroczny konkurs w Innsbrucku.

Ozdobiony był świetnymi skokami Adama Małysza, słońcem nad górami oraz kapitalną atmosferą na trybunach. Stworzyło ją ponad 30 tysięcy żywiołowych, tańczących, podskakujących w rytm muzyki kibiców z Austrii, Niemiec, Szwajcarii, Polski i Słowenii. Znaleźli się jednak i tacy, którzy na skocznię przynieśli dwie flagi Jamajki oraz jedną Brazylii czyli państw w których o skokach na śniegu nikt nie ma pojęcia.

" Bergisel się zatrzęsie" - alarmowała cała austriacka prasa szykując się na fantastyczny pojedynek Morgensterna z Simonem Ammannem. W Nowy Rok, w loteryjnym konkursie w Garmisch-Partenkirchen nieustępliwy Szwajcar odrobił 16 punktów do 24-letniego Austriaka, który w kiepskich warunkach zajął w Niemczech czternaste miejsce. Austriacy zastanawiali się, czy "Morgi" odeprze atak "Simiego", który w skokach wygrał wszystko oprócz prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni. Czterokrotny mistrz olimpijski tracił do rywala trzynaście punktów. Małysz, który ze skoku na skok, fruwa dalej i niweluje przewagę rywali z kilku czy nawet kilkunastu metrów do jednego-dwóch, mówił że "jeszcze wszystko jest możliwe". Gdzie dwóch się bije tam trzeci - czyli Małysz - może skorzystać.

Morgenstern o krok od wygrania TCS, Małysz bliski pierwszego podium od 2003

 

Tym razem konkurs był uczciwy, czerwone wstążeczki ustawione wzdłuż zeskoku, wisiały smutno - to oznaczało, że na Bergisel była wietrzna cisza. Tumult i wrzawę robili kibice, a wiatr tym razem pozwolił, by o wszystkim zdecydowała sportowa klasa, umiejętności i doświadczenie. W pierwszej serii rozbieg był ustawiony nisko - na siódmej platformie - przez co odległości nie były imponujące. Konkurs przebiegał bardzo bezpiecznie - organizatorzy byli bardzo krytykowani za konkurs w Ga-Pa, gdzie rywalizowano w ciężkich warunkach.

Emocje zaczęły się od dalekiego skoku Rosjanina Pawła Karelina. Jemu jedynemu sprzyjał wiatr i poniósł go na 129 metr. Wyprzedził go dopiero Małysz - wcześniej Stoch nie dał żadnych szans Szwajcarowi Grigoliemu - który wylądował na 128 metrze. Był to prawie najlepszy skok serii. Prawie, bo o półtora metra dalej wylądował Morgenstern. Adamowi odjęto tylko 0,6 pkt za wiatr, a Austriakowi aż 3,1. Ale lider Pucharu Świata dostał zdecydowanie wyższe noty (cztery razy po 19,5 pkt.) i prowadził po pierwszej serii. Małysz tracił do niego 2,2 pkt. i sam miał tylko punkt przewagi nad Norwegiem Tomem Hilde oraz 1,3 pkt. nad Ammannem, który wszedł do drugiej serii jako "lucky looser".

W drugiej serii to jednak Szwajcar nie wytrzymał presji. Skaczący na końcu stawki zawodnicy mieli wiatr w plecy i, mimo podniesionego rozbiegu, skoki były krótsze niż w pierwszej serii. Wszystkim wiało tak samo. "Polak czy Austriak" wrzasnął jak opętany spiker na Bergidel, kiedy na szczycie został tylko Małysz i Morgenstern. Adam pofrunął na 123 metr i było jasne, że przed skokiem rywala będzie pierwszy. Uśmiechnął się i uniósł rękę w geście triumfu. Ale Morgenstern spisał się znakomicie, drugim skokiem odarł rywali z jakichkolwiek złudzeń! Udowodnił, że konkurs i słaba lokata w Ga-Pa było kompletnym przypadkiem i nie wpłynęło na formę. Z uśmiechem na ustach i swobodą w głowie frunie po triumf w TCS. Musiałby się stać cud, by w Święto Trzech Króli szóstego stycznia nie odebrał kluczyków do wartego prawie 25 tysięcy euro subaru. Pasjonująca będzie walka także o kolejne miejsca na podium. Małysz, który ostatni raz był na podium TCS w 2003 roku, ledwie o 0,4 pkt. wyprzedza czwartego w klasyfikacji Fina Matti Hautamaekiego. Dystans do Ammanna - ponad 15 punktów wydaje się nie do odrobienia. Ale w skokach wszystko jest możliwe. - Jeszcze mam rezerwy, ale czuję że forma idzie w górę - powiedział polski skoczek.

Klasyfikacja Turnieju Czterech Skoczni (po trzech konkursach):

Klasyfikacja Pucharu Świata (po 10 z 26 z zawodów):

87 - tyle razy na podium PŚ stał Adam Małysz

Tak relacjonowaliśmy konkurs w Innsbrucku ? na żywo

Więcej o: