Adam Małysz: Jeszcze wszystko jest możliwe

Nie powiem złego słowa o konkursie, który skończyłem na podium - mówi najlepszy polski skoczek po zawodach w Garmisch-Partenkirchen, w których zajął trzecie miejsce.

Trzeci był również w niedzielnych kwalifikacjach do poniedziałkowego konkursu w Innsbrucku, tuż za nim znalazł się Kamil Stoch, który skacze dobrze i daleko. Awansowali również Stefan Hula i Dawid Kubacki. Konkurs na Bergisel rozpoczyna się o 13.45 - relacje w TVP 1 i Eurosporcie

Robert Błoński: Miło było wrócić na podium w Turnieju Czterech Skoczni...

Adam Małysz: Pewnie, że tak. Skaczę naprawdę dobrze, to jeszcze nie jest taka " superbomba" jak Morgenstern, który skok w skok lata daleko. Ja wciąż czekam, aż to wszystko mi odpali, na razie skaczę przyzwoicie.

Dobrze, że noworoczny konkurs skończył się po pierwszej serii?

- Ja chciałbym skakać dalej, bo była szansa nadrobić jeszcze więcej punktów do rywali. Zawody przerwano z powodu zapadających ciemności.

Było tam niebezpiecznie?

- Czasem wiało 5 m/s z boku na wysokości buli. Ale nie mogę się źle wypowiadać o konkursie, który skończyłem na trzecim miejscu. Mnie wiatr strachu nie napędził, dobrze skoczyłem i już. Jestem doświadczonym skoczkiem i na tym bazuję. Wiem, jak się zachować w pewnych, czasem ekstremalnych, sytuacjach. Nie wiem, co by było, gdybym skakał jako ostatni. Ich to zniszczyło. Morgenstern, Kofler, Hilde czy Jacobsen zepsuli, bo widzieli co się dzieje. Pojechali trochę asekuracyjnie, ale to ich zmartwienie. Dobrze zacząłem rok i mam nadzieję, że tak samo go skończę. Awansowałem na czwarte miejsce w Turnieju, jest szansa na trzecie i nie tylko na to. W Garmisch Ammann nadrobił 16 punktów do Morgiego, ja jestem tuż za plecami Hautamaekiego. Wiatr odgrywa teraz niesamowitą rolę, każdy podmuch ma znaczenie. Trzeba skakać naprawdę rewelacyjnie, żeby sobie radzić, kiedy wieje w plecy.

Dotąd na treningach skakał pan słabo. Lepiej było w kwalifikacjach i konkursach. A w Innsbrucku już wszystkie trzy skoki były równe, dobre.

- W Oberstdorfie i Ga-Pa dwa pierwsze skoki były kiepskie. Mam na Turnieju tylko jeden dobry kombinezon i oszczędzam go na najważniejsze skoki. Szkoda mi go na treningi. Kiedy go zakładam, skoki od razu są lepsze. Pozostałe kombinezony są trochę inne, czasem mam w nich problem z dojazdem do progu. Hannu Lepistoe powtarza, żebym się nie denerwował. Mówi, że mam potencjał i jestem bardzo dobrze przygotowany fizycznie. Muszę tylko dopracować ostatnie szczegóły w technice. Bo zawsze jakiś błąd się przyplącze. W drugi dzień Świąt niepotrzebnie wystartowałem w mistrzostwach Polski w Zakopanem. Tam się rozregulowałem, przestawiła się pozycja dojazdowa. W Engelbergu trenowaliśmy odbicie i było coraz lepiej. W Zakopanem mnie wycofało i błędy wyszły w Oberstdorfie. Przed Turniejem byłem optymistą, choć z dystansem traktowałem opinię, że jestem faworytem. Skakałem dobrze, ale chyba nie na tyle stabilnie, by wygrać. Choć po tym, co stało się w Ga-Pa, wszystko jest jeszcze możliwe. W Innsbrucku już wszystkie trzy skoki były dobre, już nie było tej różnicy między treningami, a kwalifikacjami. Niewielkie błędy jeszcze popełniam, stać mnie na lepsze skoki. Czekam na stabilizację, dzięki której wróci automatyzm.

Myśli pan, że Morgensterna wytrąciło z równowagi zwycięstwo Ammanna? Austriak może się pogubić?

- Jego bardziej zdenerwowałaby dobra forma i dalekie skoki Gregora Schlierenzauera, który w Innsbrucku wrócił do Pucharu Świata po kontuzji kolana. Strasznie ze sobą rywalizują i gdyby " Schlieri" skakał na swoim poziomie, na pewno " Morgiemu" byłoby trudniej. Gregor skacze jednak przeciętnie i tym uspokoił kolegę z kadry. Morgenstern jest w dobrej formie, nie psuje skoków. Simon się rozkręca i też nie powiedział ostatniego słowa.

Rywale Polaków

Małysz - Sebastian Colloredo (Włochy); Stoch - Marco Grigoli (Szwajcaria); Kubacki - Matti Hautamaeki (Finlandia); Hula - Martin Koch (Austria).

Tak relacjonowaliśmy na żywo niedzielne kwalifikacje w Innsbrucku  ?

Więcej o: