PŚ w skokach narciarskich. I nie poskakali

Najpierw z 16 na 16.30, później na 17 i jeszcze na 17.30 przesuwali serie treningowe oraz kwalifikacje organizatorzy konkursu PŚ w Czechach, aż w końcu westchnęli, machnęli ręką i po 18 przenieśli wszystko na sobotę. O 7.30 zbierze się jury zawodów i ustali godzinę kwalifikacji.

Obiekty w Harrachowie znajdują się na Czarciej Górze. Drugi rok z rzędu moce sprzysięgły się przeciwko skakaniu w tym miejscu. Rok temu o tej porze w Harrachowie było ciepło i czarno. Ani grama śniegu, znikąd nadziei, że sztuczny nie spłynie pod wpływem dodatniej temperatury. Zawody odwołano.

W tym roku w Harrachovie napadało za zeszły i obecny rok. I sypie bez przerwy. Do tego mocno wieje - w takich warunkach skoki nie są możliwe, choć w piątek rozbieg i zeskok był przygotowany, a organizatorzy do końca wierzyli, że się uda. Nie udało i nie wiadomo, co będzie w sobotę i niedzielę. Temperatura ma się podnieść z minus siedmiu do około zera, sypać ma trzy bardziej niż w piątek. Wiać też mocniej. Prognozy nie są sprzyjające dla skoczków, którzy z nadzieją patrzyli na skocznię. Pomoc z niebios nad Czarcią Górę nie nadeszła.

- W Polsce też wieje. Adam Małysz chciał zostać w kraju, potrenować w piątek i przyjechać dopiero w sobotę, bo nie musi się kwalifikować. Ale nie było warunków - mówił trener kadry skoczków Łukasz Kruczek. Do Harrachova przywiózł pięciu zawodników (Małysza, którego trenuje Fin Hannu Lepistoe oraz Stocha, Bachledę, Miętusa i Hulę). Polska miała prawo wystawić siedmiu. Dobrowolnie z tego zrezygnowała. - Nie było sensu męczyć młodych skoczków, którzy słabo skoczyli w Skandynawii [Kubacki i Murańka nie awansowali do żadnego z czterech pierwszych zawodów PŚ - rb]. Tu nie osiągnęliby więcej - mówi Kruczek. - Mogliby się tak wkręcić, że odkręciliby się dopiero w marcu - dodawał Robert Mateja, asystent Lepistoe.

Punkty w PŚ zdobyli dotąd Małysz, Stoch oraz Hula i od rozpoczynającego się 29 grudnia w Oberstdorfie Turnieju Czterech Skoczni w zawodach PŚ będzie mogło skakać sześciu Polaków. Świetne lato, kiedy - pod nieobecność najlepszych skoczków ze Skandynawii i Austrii - Polacy błyszczeli w Grand Prix zaciemniło obraz zimy. Wraz ze skakaniem na śniegu nasi skoczkowie wrócili na swoje - dalekie od czołówki - miejsca. Tak odległe, że - aby nie najeść się wstydu - trenerzy zdecydowali się nie wystawiać tylu, ilu mogli.

Konkursy w sobotę o 16 i niedzielę o 14. Transmisje w TVP 1 i Eurosporcie oraz w Sport.pl.

Więcej o: