Adam Małysz: Jakie to jest piękne

Eksplodowałem radością. Całowałem narty, całowałem zeskok - mówił uszczęśliwiony Małysz po zdobyciu drugiego srebra olimpijskiego. Ammann, Małysz, Schlierenzauer - pierwszy raz w historii podium na dużej skoczni zajęli ci sami skoczkowie co na normalnej.

- Dziękujemy, dziękujemy! Adam, jesteś wielki! - krzyczało kilkudziesięciu polskich kibiców w Whistler. Małysz ma drugie srebro w pojedynku z Supermanem! Chyba tak można nazwać Ammanna. Nikt oprócz niego nie zdobył czterech złotych medali w indywidualnych konkursach olimpijskich.

- Nie dało się z nim wygrać. Wielka energia kumuluje się w nim w krótkim czasie. Ammann jest największym mistrzem. Dlatego te srebrne medale tak bardzo nas cieszą. Przegraliśmy z kimś wyjątkowym - mówił trener Małysza Hannu Lepistö.

Szwajcar po pierwszej kolejce miał olbrzymią przewagę nad Małyszem, zaś Polak jeszcze większą nad kolejnym rywalem. Po pierwszej serii uśmiechnięty i wyluzowany Ammann udzielił wywiadu kilkunastu stacjom telewizyjnym, radiowym i dziennikarzom prasowym.

Małysz też trzymał się dzielnie. - Trochę powiało, zarobiłem tyle punktów, że mogłem już być spokojny w drugiej serii. Nie denerwowałem się. Austriacy też mieli wiaterek pod narty, ale nie wytrzymali psychicznie. Nogi im zmiękły - mówił Małysz.

W drugiej kolejce wystarczyło utrzymać nerwy na wodzy i mieć warunki do skoku takie jak rywale. - Siedziałem na górze i nie słyszałem, ile skoczyli Kofler i Schlierenzauer, ale publika zareagowała, więc wiedziałem, że daleko. Ale jak wyszedłem z progu, to poczułem, że wiatr ciągnie mnie w dół nad bulą. Z 11. belki niektórych potrafiło już tak wessać. Wycisnąłem, ile się dało, ale wylądowałem bliżej. Dlatego jak pojawił się wynik, to eksplodowałem radością. Całowałem narty, całowałem zeskok. Potem śmiali się ze mnie, że z rozpędu o mało nie cmoknąłem kamerzysty, który był obok - mówił uszczęśliwiony skoczek.

Nie zdobyłeś złotego medalu, tylko platynowy - wzruszający sms do Małysza ?