Vancouver 2010. Wioska fajna, ale ciasna i zimna

U trenera Justyny Kowalczyk - Aleksandra Wierietielnego - temperatura wynosiła dziesięć stopni. 64-letni trener Adama Małysza Hannu Lepistoe mieszka razem z młodszym o połowę włoskim szkoleniowcem naszej alpejki. W polskiej strefie wioski olimpijskiej w Whistler bywa ciasno, ale ogólnie... jest wesoło: - Za skorzystanie z naszej toalety osobie z góry grozi lincz. Jednego śmiałka przyłapaliśmy - mówi członek polskiej ekipy

Sport.pl na Facebooku - wejdź na nasz profil , zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź!

Polsce przydzielono trzy dwukondygnacyjne domki. Podziału na mieszkańców dokonano metodą chybił-trafił. Jeden domek zajmuje żeńska część reprezentacji czyli biegaczki narciarskie, biathlonistki, saneczkarka i narciarka alpejska. Justyna Kowalczyk ma osobny pokój. Biatlonista Tomasz Sikora w swoim domku - też. Inny nasz faworyt do medali Adam Małysz też miał mieć. Ostatecznie mieszka ze Stefanem Hulą. - Jak mi internet słabo hula, to przynajmniej w pokoju jest Stefanek - żartował najlepszy polski skoczek.

Na parterze i piętrze każdego domku są po trzy dwuosobowe pokoje oraz po jednej łazience. W jednym - dwie.

- Za skorzystanie z naszej toalety osobie z góry grozi lincz. Jednego śmiałka przyłapaliśmy. Miał darowane ostatni raz. Zasada jest prosta, z toalety trzeba korzystać, kiedy jest wolna - śmieje się jeden z przedstawicieli ekipy szkoleniowej, który mieszka na parterze i na górę się nie zapuszcza.

Trener Aleksander Wierietielny narzekał na zimno i brak ciepłej wody przez pierwsze dwa dni. Mówi, że spał w temperaturze dziesięć stopni, a umył i ogolił się dopiero na trzeci dzień po przyjeździe do wioski. - Zresztą, co to za pokój? Ściany, łóżko, szafka, fotel i szafka nocna. Wszystko. Na szczęście ciepłą wodę już włączyli.

Nie do śmiechu było również trenerowi Małysza, Hannu Lepistoe. Fina rzadko komu udaje się wyprowadzić z równowagi. Ale kiedy się zorientował, że będzie mieszkał z o połowę młodszym Włochem Livio Magonim, próbował interweniować i prosić o zmianę. Nic z tego. - To moje ósme igrzyska, zawsze mieszkałem sam... - zasępił się Lepistoe. Ale przynajmniej może rozmawiać z młodszym kolegą, bo w latach 1986-92 trenował włoską kadrę skoczków i trochę włada językiem Petrarki.

Takie problemy to nic nowego - podczas igrzysk w Pekinie Robert Radwański, trener naszej najlepszej tenisistki Agnieszki przyzwyczajony do mieszkania na co dzień w luksusowych hotelach mówił w Chinach: - W naszym domu na jedną toaletę przypada siedem osób. Rano są kolejki, ale dajemy radę.

- A u nas gość wszedł do toalety i zorientował się, że nie ma papieru. Na szczęście zorientował się od razu po wejściu, a nie chwilę później i zdążył zadzwonić do misji z prośbą o nową rolkę - opowiada z śmiechem inny z polskich przedstawicieli sztabu trenersko-medycznego.

Na szczęście humorów nie tracą sportowcy, którym najbardziej brak...telewizora czy radia. Odbiorniki - zgodnie z olimpijską tradycją - są tylko w specjalnie wyznaczonych, ogólnodostępnych miejscach na terenie wioski.

Przeludnienie, na razie, problemem nie jest. Tyle, że skoczkowie, biatloniści, sztab medyczny, trenerzy rozrzuceni są bez żadnego pomysłu. Nikomu jednak nie przyszło do głowy naśladować mało - jak widać - zahartowanego Ole Einara Bjoerndalana. Legendarny norweski biatlonista wyprowadził się z wioski po kilkudziesięciu godzinach w niej spędzonych.

Acha, lada dzień do polskiej strefy w wiosce olimpijskiej w Whistler zjedzie bobslejowa czwórka z trenerem.

Vancouver na Sport.pl

Już od piątku na portalu Sport.pl igrzyska w Vancouver

Codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A rano o godz. 9 w TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola. Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl

Vancouver 2010 na Sport.pl ?

Więcej o: