Hannu Lepistö: Nie robimy tragedii z wyników Małysza

- Adam popełnia błędy, ale nie ma najmniejszych powodów do paniki - mówi Hannu Lepistö, trener najlepszego polskiego skoczka

- Jestem rozczarowany, bo do Engelbergu jechałem z dużymi nadziejami, a konkursy zupełnie mi się nie udały. Potrafię skakać lepiej, nie tak miało to wyglądać - podsumował weekend Małysz. W Szwajcarii był: 12., 23. i ósmy. Spadł przez to na 11. miejsce w Pucharze Świata i przed pierwszym konkursem Turnieju Czterech Skoczni - 29 grudnia w Oberstdorfie - będzie musiał walczyć w kwalifikacjach.

- Inaczej wyobrażaliśmy sobie te starty, ale nie nadawałbym wynikom w Engelbergu wielkiej rangi - uspokaja doświadczony fiński trener. - W skokach jest tak, że dziś dwie próby mogą być przeciętne, a jutro - znakomite. To nieprzewidywalna dyscyplina. Nie denerwuję się, bo wiem, że Adam będzie skakał tak jak trzeba w najbardziej do tego odpowiednim czasie. Jestem cierpliwy, Małysz też - mówi Lepistö "Gazecie" i Sport.pl.

Trener i skoczek szybko zdiagnozowali problem, który nie pozwala na daleki lot - Adam spóźnia odbicie. Błędy są drobne, można je wyeliminować. Dlatego jeszcze w Engelbergu, po słabym sobotnim konkursie Małysz przeszedł testy mocy i siły. Wyniki przeszły oczekiwania. Testy polegał na wyskoku z pozycji, w jakiej zawodnik dojeżdża do progu. Tak wysoko jak w Szwajcarii Małysz nie odbijał się od dwóch lat. - Gdybym był przemęczony albo "zajechany", rezultaty nie byłyby tak dobre - mówił Małysz.

- Wiem, że idziemy w dobrym kierunku. W najbliższych dniach postaramy się poprawić prędkość Adama na progu - dodał Lepistö.

W Lillehammer i dwa razy w Engelbergu wyżej od Małysza był 22-letni Kamil Stoch. To skoczek z talentem na pierwszą dziesiątkę Pucharu Świata - wreszcie ustabilizował formę, nie spala się psychicznie. Wiele miesięcy współpracy z psychologiem Kamilem Wódką przyniosło spodziewane efekty. W PŚ jest tylko o dwie lokaty za Małyszem (13.). Został naturalnym liderem kadry prowadzonej przez Łukasza Kruczka.

- Kamil skacze coraz lepiej, staje się ciekawym zawodnikiem. Nie mamy z tym żadnego problemu. To dobrze, że Adama naciskają młodsi skoczkowie, to dodatkowa mobilizacja dla starszego mistrza - mówi Lepistö. - Wszystko mam zaplanowane. Jeśli założyliśmy, że idealna forma ma być w lutym na igrzyska w Vancouver, to przyjdzie ona w lutym.

Zanim Małysz i spółka wyruszą do Niemiec na 58. TCS, w drugi dzień świąt czekają ich zaległe mistrzostwa Polski na skoczni normalnej w Szczyrku. Miały być rozegrane wiosną, ale nie pozwoliła na to aura.

Lepistoe i Małysz zaniepokojeni błędami - Zrobili testy, wyszły rewelacyjnie ?

Więcej o: