Adam Małysz, czyli zabrakło przede wszystkim szczęścia

Adam Małysz nie zdołał wskoczyć na podium w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Lillehammer. Najlepszemu polskiemu skoczkowi zabrakło przede wszystkim szczęścia. Kamil Stoch był w niedzielę siódmy, tuż za nim Małysz. Świetne skoki oddali tez Krzysztof Miętus i Marcin Bachleda.

Zobacz skoki Polaków na Zczuba.tv  ?

- Trochę zabrakło sprzyjających warunków. Pierwszy skok był całkiem przyzwoity, natomiast ten drugi też nie był zły, ale dostałem w powietrzu dwa boczne podmuchy, które wyhamowały mi prędkość i nie było jak odlecieć - mówił Adam Małysz.

Błoński: Fantastyczny weekend polskich skoków

Małysz: stać mnie na podium w Vancouver, ale nogi muszą lepiej pchać

- Sobotnie warunki na skoczni to była pestka przy tym, co mieliśmy w niedzielę. Poza tym, gdy wstrzymywano nas, a nie puszczano w międzyczasie przedskoczka, wówczas spadała drastycznie szybkość. Ja miałem prędkość gorszą chyba ze dwa kilometry od najlepszych, a to już jest trochę duża różnica - kontynuuje najlepszy polski skoczek.

- Widać, że cały team fajnie skacze i na podium mógł stanąć również któryś z chłopaków. Można się tylko z tego cieszyć. Myślę, że moja aktualna dyspozycja jest już całkiem przyzwoita. Chciałoby się lepiej, ale poczekajmy, zobaczymy. To dopiero początek i powinno być coraz lepiej - dodał Małysz.

Więcej o skokach czytaj na www.skijumping.pl ?