Adam Małysz nowym wyciągiem na Wielką Krokwię

W Zakopanem w piątek rozpoczyna się Letnie Grand Prix w skokach narciarskich. Organizatorzy liczą na dwunastotysięczną publikę, a kibice na triumf Adama Małysza.

Do stolicy Tatr przyjechały wszystkie zapowiadane ekipy, ale tylko Norwegowie i Austriacy postawili na najmocniejsze składy. Zabraknie tylko wcześniej awizowanego Niemca George Spaetha, który nabawił się urazu. Wśród faworytów wymienia się Austriaków Thomasa Morgensterna i Gregora Schlierenzauera oraz Norwegów Andersa Jacobsena i Bjorna-Einara Ramorena.

Przyjezdnych skoczków najbardziej zaskoczył nowy wyciąg na Wielką Krokiew. Zdaniem władz miasta i włodarzy Centralnego Ośrodka Sportu to najnowocześniejsze urządzenie w tej części Europy. - Zagranicznym zawodnikom bardzo się podobało. Z uśmiechami wyjechali na górę, po czym komplementowali wyciąg - twierdzi Czesław Fluder, rzecznik prasowy Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, głównego organizatora imprezy.

W piątkowych zawodach wystąpi czwórka Polaków, a w sobotę na Wielkiej Krokwi zamelduje się już cała dziesiątka. Liderem ekipy jest oczywiście Adam Małysz. W składzie Polaków nie ma Kamila Stocha, który wciąż leczy kontuzję. Pod jego nieobecność najlepiej prezentują się Marcin Bachleda i Piotr Żyła. Sztab szkoleniowy wyznaje jednak zasadę: latem sprawdzian, wyniki zimą.

Nie wiadomo, czy naszym zawodnikom skrzydeł doda liczna publika. Bilety nie cieszą się tak wielkim zainteresowaniem kibiców jak w ubiegłym latach. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i na całej trasie wzdłuż Krupówek, a także pod skocznie rozstawiane są stoiska z wejściówkami, które kosztują 50 i 60 zł. - Jesteśmy gotowi na przyjazd 12 tysięcy fanów, ale wszystko wskazuje, że tylu nie będzie. Dobrej atmosfery na pewno jednak nie zabraknie - przewiduje Fluder.

Tymczasem wczoraj pod Tatrami królowali młodzi adepci skoków, którzy rywalizowali w ramach konkursu FIS Youth. Najdłuższy skok spośród trzech serii treningowych, bo na 69,5 metra oddał Jakub Przybyła z WKS-u Zakopane. Z dobrej strony pokazał się też Klimek Murańka, który dwukrotnie znalazł się w czołowej piątce. Konkurs dla skoczków do lat 14 rozpocznie się w południe. O godz. 19.15 wystartuje seria próbna przed piątkową częścią Letniego Grad Prix.

Słabsza forma? To dobrze

Szymon Opryszek: Czy zakopiańskie zawody można traktować jako pierwszy poważny test Łukasza Kruczka jako głównego szkoleniowca kadry?

Apoloniusz Tajner: Nie. Polscy skoczkowie pierwszy raz zaprezentują się naszej publiczności, ale tym razem wynik nie będzie najważniejszy. Wierzę, że zawodnicy będą chcieli się pokazać. Adam Małysz to jeden z faworytów, obok Austriaków. Chciałbym, by reszta naszych awansowała do czołowej trzydziestki. Stać ich na to, choć na Wielkiej Krokwi poziom będzie wyrównany.

Przed wyborem szkoleniowca mówiło się o szerokim sztabie szkoleniowym, którym będzie kierował Kruczek. Czy ta koncepcja się sprawdziła?

- Łukasz trenował u mnie, potem terminował u Heinza Kuttina i Hannu Lepistoe. Ma duży talent i chłonie wiedzę. Cały czas mnie zaskakuje. W rozmowach z nim zauważam dużą dojrzałość. Nie stawia się w pozycji nieomylnego trenera, choć moim zdaniem jest jednym z najinteligentniejszych, którzy będą stali w tym sezonie na wieży. Mimo to lubi konsultować decyzję ze mną czy z fizjologiem prof. Jerzym Żołądziem. Wszyscy ciągniemy ten wózek, każdy z nas miał dużo pracy.

Sam Kruczek mówi jednak, że skoczkowie nie są w optymalnej formie.

- Bo nie mogą być. To na razie okres przygotowawczy. Rozmawiałem z Adamem Małyszem w Wiśle, rzeczywiście daleko mu do najlepszej dyspozycji. To mnie jednak bardziej cieszy niż niepokoi. To nie jest czas na świetne skoki. To tylko sprawdzian dla nas wszystkich, który ma pokazać, czy plan przygotowany m.in. przez fizjologa się sprawdza. Widzę, że zawodnicy zaufali prof. Żołądziowi. Nie trzeba było im reklamować jego osoby.

Rozmawiał Szymon Opryszek