"Przegląd Sportowy" nie chce być stroną w konflikcie Małysza z Tajnerem

- Niechcący zostaliśmy wmanewrowani w konflikt między Adamem Małyszem i Apoloniuszem Tajnerem - mówi sekretarz redakcji "Przeglądu Sportowego", Roman Brzozowski. W plebiscycie najstarszego w kraju dziennika sportowego i TVP na 10 najlepszych sportowców Polski w 2011 roku trzecie miejsce zajął Małysz, a nagrodę w jego imieniu odebrał Tajner. Były mistrz skoków ma pretensje do organizatorów o to, że na galę nie zaproszono jego żony. - Kiedyś po panią Izę wysłaliśmy helikopter. Teraz nie byliśmy w stanie się z nią skontaktować - tłumaczy organizatorka imprezy, Alicja Gutowska.

- Jesteśmy w niezręcznej sytuacji, niechcący zostaliśmy wmanewrowani w konflikt między Adamem Małyszem i Apoloniuszem Tajnerem i obrywamy rykoszetem. Nie chcemy urazić żadnej ze stron, nie chcemy stać się stroną tego konfliktu - tłumaczy sekretarz redakcji "Przeglądu Sportowego", Roman Brzozowski.

To reakcja na słowa Adama Małysza, który kilka dni temu stwierdził, że organizatorzy plebiscyty zachowali się wobec niego nie fair. - Nikt nawet nie poinformował mnie o tym, że będę w dziesiątce. Nie zadzwoniono ani do mojej żony, ani rodziców. Nie było zaproszenia na bal. Nagrodę, w moim imieniu, odebrał Apoloniusz Tajner. Dziękując, więcej niż o mnie powiedział o Kamilu Stochu. Przykro, że tak się to wszystko potoczyło - skarżył się Małysz.

- Wiedząc, że Adama Małysza na gali i na balu z nami nie będzie, bardzo chcieliśmy zaprosić jego żonę. Niestety, na nasze telefony i maile nie odpowiadali zarówno pan Adam, jak i pani Iza. Kiedy nagrody nie może odebrać ktoś z rodziny nominowanego zawodnika, robi to prezes odpowiedniego związku sportowego. Pan Tajner, jako prezes Polskiego Związku Narciarskiego był odpowiednią osobą, dlatego to on odebrał nagrodę - tłumaczy Alicja Gutowska, która z ramienia "Przeglądu Sportowego" zajmowała się organizacją plebiscytu, a następnie gali i balu mistrzów sportu.

Gutowska przypomina, że Tajner reprezentował Małysza na gali nie po raz pierwszy. - My naprawdę bardzo chcieliśmy zaprosić panią Izę, bo to przeurocza kobieta i na jej obecności nam zależało. Kiedyś, gdy jeszcze galę transmitował Polsat, jego helikopter poleciał nawet po żonę Adama Małysza. Teraz nie było możliwości, żeby ją ściągnąć, bo nie byliśmy w stanie się z nią skontaktować - przekonuje Gutowska.

Organizatorka nie rozumie zdziwienia Małysza faktem obecności w dziesiątce najlepszych sportowców Polski za rok 2011. - Skoro nagrał dla TVP materiał, w którym dziękował za wyróżnienie i życzył wszystkim miłej zabawy, to musiał wiedzieć, że jest w dziesiątce. Nie wiedział tylko, które miejsce zajął, ale tego do końca nie wiedzieliśmy nawet my, bo długo trwało zliczanie głosów - wyjaśnia Gutowska.

Konflikt na szczycie - Małysz kontra Tajner ?

Więcej o: