Kajetan Kajetanowicz prowadzi w Rajdzie Wysp Kanaryjskich

Kajetan Kajetanowicz wygrał cztery z sześciu odcinków pierwszego dnia Rajdu Wysp Kanaryjskich, pierwszej eliminacji mistrzostw Europy. Uważany za faworyta Mads Ostberg, drugi kierowca MŚ, wypadł z drogi na ostatniej piątkowej próbie. Co ciekawe, w każdej z klas na prowadzeniu byli mistrzowie Polski.

Rajd Wysp Kanaryjskich to dla Kajetanowicza początek batalii o obronę mistrzowskiego tytułu. Impreza do najłatwiejszych nie należy. Kręte asfaltowe drogi położone na wzgórzach zapewniają wspaniałe widoki, ale i zmienne warunki nawet na jednym oesie. Kierowcy zaczynają na suchym asfalcie, by wjechać w mokrą partię, a potem znów jadą po suchym. Lub na odwrót. Właściwy dobór opon to podstawa.

Dzień zaczął się tak, jak wszyscy się spodziewali. Mads Ostberg, wicelider klasyfikacji mistrzostw świata, który na Wyspach Kanaryjskich jedzie treningowo, mimo małej przygody wygrał pierwszy piątkowy odcinek specjalny. Nad Aleksiejem Łukianiukiem miał tylko 0,1 sekundy przewagi, ale już Kajetan Kajetanowicz stracił przeszło 10 sekund. Cała trójka prowadzi Forda Fiestę R5. Polak nie trafił z oponami na tej próbie. Ale potem już było tylko lepiej.

Kajetanowicz wygrał cztery kolejne odcinki specjalne, na każdym pokonał Ostberga o około sekundę i przed ostatnią próbą dnia tracił do bardziej doświadczonego, choć młodszego Norwega, 6,5 sekundy.

- Niesamowity rajd. Naprawdę duże doświadczenie. Powinniśmy być zadowoleni z tego, że wygrywamy z Madsem Ostbergiem. To przypomina mi najlepsze sny - nie sądziłem, że będę miał taką okazję. Staram się robić swoje - wykorzystując świetnie przygotowany samochód - mówił po pierwszej pętli Kajetanowicz.

Na ostatniej piątkowej próbie Ostberg wypadł z drogi i zakończył swój udział w imprezie. - Przestrzeliliśmy hamowanie w ciasnym zakręcie, nie mogłem już nic zrobić - tłumaczył Ostberg.

Najszybciej na tym oesie pojechał Łukjaniuk, ale Kajetanowicz stracił do niego tylko 1,2 sekundy i to on został nowym liderem rajdu. Po piątkowym ściganiu ma 22,7 sekundy przewagi nad Rosjaninem. Trzeci w klasyfikacji generalnej Francuz Robert Corsani (Peugeot 208 T16) ma stratę wynoszącą 1:45,7 minuty.

- Bardzo się cieszę z prowadzenia, to był dla nas dobry dzień. Szkoda mi z powodu Madsa, wypadł na kilometr przed metą - mówił tuż za finiszem siódmego odcinka specjalnego rajdu.

Polak jest w doskonałej sytuacji przed ostatnim dniej rajdu. W sobotę do przejechania jest jeszcze sześć odcinków specjalnych o długości nieco ponad 100 kilometrów. Przewaga nad Łukjaniukiem jest spora, o reszcie stawki nie wspominając, ale piątkowe próby pokazują, że pewnym nie można być niczego.

Kajetanowicz jest liderem rajdu, ale inne polskie załogi też są w formie. Jadący N-grupowym Subaru Imprezą STI Wojciech Chuchała zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu i jest liderem klasy ERC2 z przewagą blisko dwóch minut nad drugim Włochem Giacomo Scattolonem. Rajdowy mistrz Polski z 2014 roku bije nie tylko rywali ze swojej klasy, ale jedzie lepszym tempem niż połowa aut najwyższej kategorii, czyli ERC1.

W ERC3, czyli klasie aut napędzanych na przednią oś, liderem także mistrz Polski, tyle że z 2015 roku, czyli Łukasz Habaj. Jadący Peugeotem 208 VTi R2. - Ostatni odcinek specjalny był dla mnie bardzo trudny. Miałem problemy z opisem i jazdą, ale uniknęliśmy poważniejszych błędów. Czekamy na jutro - powiedział na mecie. Jadący w tej samej klasie i takim samym autem Tomasz Gryc jest czwarty.

W Rajdzie Wysp Kanaryjskich jedzie w sumie ośmiu Polaków. Oprócz wcześniej wymienionych, w klasie ERC1 Fordem Fiestą R5 jadą Jarosław Kołtun (jest 8., do Kajetanowicza traci cztery minuty) oraz Tomasz Kasperczyk (12., 5:40 straty do Kajetanowicza). W ERC3 Łukasz Pieniążek rozbił auto i w sobotę wystartuje w systemie Rally2. Alex Zawada na pierwszej piątkowej próbie uszkodził półoś.

Jak dobrze znasz Roberta Kubicę? [QUIZ]

Więcej o: