Gdzie Robert Kubica pojedzie w przyszłym sezonie?

Tylko w fabrycznym zespole Robert Kubica mógłby w normalnych warunkach rywalizować o zwycięstwo w rajdzie WRC. Czy któryś z fabrycznych zespołów da szansę Polakowi w przyszłym sezonie? Szanse są.

Sezon jeszcze się nie zakończył, ale decyzja co do przyszłości Roberta Kubicy w WRC miała zostać podjęta do końca sierpnia. Jednak, podobnie jak przed rokiem, proces znów przedłuży się do późnej jesieni lub wczesnej zimy - sezon jest trudny, problemów co nie miara, a wyniki końcowe dalekie od oczekiwań. Droga, którą poszedł Polak w tym sezonie, czyli budowa własnego zespołu, przy ogromnym wsparciu sponsorów - Grupy Lotos, Azotów i Pirelli, to świetny sposób na naukę rajdów, ale szans na regularną walkę o wygrane nie daje.

Choć już podczas odcinka testowego na Korsyce Kubica po raz kolejny w sezonie pokazał, że ma umiejętności, by nie tylko walczyć z fabrycznymi kierowcami, ale i jechać od nich szybciej, to sam w miejsce w czołówce na mecie francuskiej imprezy nie wierzy: - Musiałby się stać cud, mówienie o miejscu w czołówce to bujanie w obłokach - stwierdza.

Kubica po niemal dwóch pełnych sezonach w WRC ma już zalążek doświadczenia mogący pozwolić mu na rywalizację z czołówką, ale w sportach motorowych do sukcesów potrzeba też ogromnego zaplecza finansowego, logistycznego i technicznego - takie dają tylko starty w fabrycznej ekipie. Dużo wyższy budżet, armia ludzi dbających o szczegóły i kierowcy skupieni tylko na jeździe, godziny poświęcone na testy - Kubica na razie tego nie ma, a tylko to daje szanse na regularne sukcesy. Ale liczba miejsc jest ograniczona.

Mimo ofert z różnych serii wyścigowych i frustrującego momentami prowadzenia własnego zespołu rajdowego (awarie auta, restrukturyzacja zespołu, liczne obowiązki organizacyjne) na razie wydaje się, że i w przyszłym roku postawi na rajdy. Polak podkreśla cały czas, że jego największą bolączką w porównaniu z czołówką jest niewielkie doświadczenie. A to nadrobić można tylko w jeden sposób - startując. Stąd najbardziej prawdopodobny jest kolejny sezon pod własną banderą. Kubica, bogatszy o doświadczenia z tego sezonu, będzie lepiej wiedział, jak zbudować dobrze funkcjonującą ekipę, w której będzie mógł się rozwijać. Jednak i szans na angaż do fabrycznego zespołu już w przyszłym sezonie Kubicy odbierać nie należy. W światku WRC Kubica jako kierowca cieszy się dobrą opinią, a jego postępy cały czas są dostrzegane.

-Wykonał gigantyczny krok naprzód. Jest piekielnie szybki. W porównaniu z poprzednim sezonem progres jest znaczący, ale jeżdżąc prywatnym autem, ma znacznie mniej okazji do testów i to jest jego największy problem w starciu z rywalami jeżdżącymi dla fabryk. Wydaje mi się, że on ma szansę w przyszłości trafić do jednego z fabrycznych zespołów - mówił Sport.pl szef zespołu Volkswagena Jost Capito.

W jego teamie na przyszły rok miejsca dla Kubicy co prawda nie ma, podobnie ma się sytuacja w Hyundaiu - Koreańczycy obsady swoich na przyszły sezon zmieniać nie zamierzają, tym bardziej że na trasy wprowadzają nowe auto, które testowali obecni kierowcy, ale szansę mogą dać M-Sport i Citroen.

- Nie będę spieszył się z decyzją, bo na rynku jest wiele nazwisk kierowców. Nie wydaje mi się, żebym podjął decyzję przed zakończeniem Rajdu Wielkiej Brytanii - powiedział Yves Matton, szef Citroen Racing. Nazwisko Kubicy w wypowiedziach nie pada, ale w zakulisowych spekulacjach krąży.

Francuski zespół wspierał Polaka w jego debiutanckim sezonie w rajdach, za kierownicą Citroena DS3 RRC Kubica w 2013 roku sięgnął po tytuł mistrza świata klasy WRC2, czyli bezpośredniego zaplecza WRC, ale potem przesiadł się do Forda Fiesty WRC. Citroen Polakiem nie przestał się interesować, ale do tej pory miejsca w jednym z dwóch fabrycznych aut dla Polaka nie było. W przyszłym sezonie może być inaczej, bo kończą się kontrakty Krisa Meeke'a i Madsa Ostberga, obaj nie mogą być pewni utrzymania swoich posad. Brytyjczyk wygrał Rajd Argentyny i jako jedyny przełamał dominację VW, ale świetną jazdę przerywał spektakularnymi wypadkami. Ostberg trzykrotnie kończył na pudle, z każdej imprezy, w której startował przywoził punkty, w teorii ma szansę jeszcze nawet na wicemistrza świata, ale szefowie Citroena liczyli na więcej.

Dla obu kierowców decydujące będą trzy ostatnie rajdy sezonu, ale też to, czy Citroen będzie chciał pozostać w rajdach w 2017 roku, gdy wejdą w życie nowe przepisy dotyczące aut. Francuski producent decyzji ciągle nie podjął, a obu kierowcom zależy na długoterminowych kontraktach.

Niepewna jest też sytuacja w M-Sporcie, który przygotowuje rajdowe Fiesty - tam na gorącym krześle siedzi Elfyn Evans. Brytyjczyk, który miał być zdecydowanym liderem zespołu Malcolma Wilsona, ma tylko punkt więcej od nieco mniej doświadczonego Estończyka Otta Tanaka i oczekiwań nie spełnia. Choć miejsca w zespole nie straci przed końcem sezonu, to wydaje się wątpliwe, by dostał szansę w kolejnym roku.

Dlaczego Wilson miałby zaoferować miejsce w zespole Kubicy? Polak jeździ Fiestami od dwóch sezonów, ma doświadczenie w prowadzeniu tego auta i dość blisko współpracuje z M-Sportem, a przy okazji Wilson jak mało kto rozumie, z czym musi zmagać się Kubica (też jeździł w rajdach prywatnym autem). Ale czy zaufa mu już teraz na tyle, by powierzyć mu auto, które będzie zdobywało punkty w klasyfikacji konstruktorów?

Poza Citroenem i M-Sportem w przyszłym sezonie innej możliwości startów w fabrycznym zespole dla Kubicy nie ma, nowe szanse otworzą się dopiero od 2017 roku - wtedy do mistrzostw świata wróci zespół Toyoty. Japończycy jeszcze nie zakontraktowali zawodników do startów w WRC, ale mają spory budżet i ochotę, by z sukcesami wrócić do rajdowej elity. Miejsce dla tak ambitnego kierowca jak Kubica perfekcyjne, ale trzeba wytrwać rok, jeżdżąc na swoim.

Dobry finisz sezonu i solidne wyniki w rajdach Francji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii mogą przekonać szefów Citroena lub M-Sportu, że na Kubicę warto postawić już teraz. Inaczej znów trzeba się będzie uzbroić w cierpliwość.

Najpiękniejsze przyjaźnie sportu

Więcej o: