WRC. Kubica w czołówce Monte Carlo

Po zwycięstwie w dwóch pierwszych odcinkach specjalnych Robert Kubica i Maciej Szczepaniak (Ford Fiesta WRC) zajmowali pierwsze miejsce w Rajdzie Monte Carlo, pierwszej rundzie rajdowych mistrzostw świata. Dobór opon zadecydował, że po trzeciej próbie spadli na czwartą pozycję. O 13.32 początek drugiej pętli.

Najnowsze informacje o Kubicy bezpośrednio na Twoim mailu - zapisz się ?

Po pierwszych dwóch odcinkach można było zapomnieć, że Kubica zamienił WRC-2 na WRC - rajdową elitę, gdzie ścigają się najlepsi kierowcy w najmocniejszych autach. Polak po raz pierwszy startujący w Monte Carlo od pierwszych kilometrów jechał szybko, i to w ekstremalnie trudnych warunkach, na mokrej drodze, ze zmienną przyczepnością. Gdy dojechał na metę z najlepszym czasem (o 14,3 s lepszym od drugiego Bryana Bouffiera), komentatorzy radia WRC Live nie mogli uwierzyć w to, co widzą - debiutant był wyraźnie szybszy od mistrza świata Sebastiena Ogiera i reszty doświadczonych kierowców. - Niesamowity, zadziwiający, świetny Kubica - krzyczeli, patrząc na wyniki jak na błąd pomiaru.

A co na to Kubica? - Było bardzo trudno, nie spodziewaliśmy się śniegu. Popełniliśmy błąd w ustawieniach. Światła świecą za wysoko i nic nie widzieliśmy. To najtrudniejszy odcinek w moim życiu - mówił. Już na pierwszym odcinku z rajdem pożegnał się wicemistrz świata Thierry Neuville, który uszkodził tył nowiutkiego hyundaia i20. Przygody na trasie mieli też Bryan Bouffier (uderzył w most) i Mads Ostberg (wypadł z trasy), a problemy techniczne wyeliminowały z rajdu Francois Delecoura i Martina Prokopa.

Na drugim odcinku Kubica jeszcze powiększył przewagę. Na mecie chyba sam nie był zaskoczony swoją szybkością. - Bardzo zdradliwe warunki. Nie ma przyczepności ani na śniegu, ani na lodzie. Jest bardzo trudno - powiedział. W tym momencie prowadził z przewagą prawie 37 sekund nad Ogierem. Takiego początku nikt nie mógł się spodziewać.

Klasyfikację generalną przewrócił trzeci odcinek, którego nie dało się szybko pokonać bez zimowych opon. Kubica i Szczepaniak zabrali na pierwszą pętlę tylko supermiękkie ogumienie. I stracili mnóstwo czasu na ostatnich kilometrach do Laborel. - Partia na śniegu jest niewiarygodna. Myślę, że przetrwaliśmy to całkiem nieźle - mówił Mads Ostberg. Norweg zajął na tym odcinku 19. miejsce, tylko o dwa lepsze od Kubicy. Polak stracił aż minutę i 24 sekundy i spadł na czwarte miejsce w "generalce". Wyprzedzili go ci, którzy na trzecim odcinku szaleli na zimowych oponach - Dani Sordo, Kris Meeke i Bryan Bouffier, specjalista od Monte Carlo. Trzykrotny mistrz Polski wygrał już ten rajd w 2011 roku, gdy przed jednym z odcinków jako jedyny kierowca założył opony z kolcami. Zbudował przewagę, którą utrzymał do końca rajdu. Rok temu zajął piąte miejsce.

Wyprzedzić go będzie trudno, ale nawet utrzymanie czwartego miejsca byłoby dla Kubicy gigantycznym sukcesem. To jego pierwszy start w nowym aucie i z nowym pilotem, w dodatku w najtrudniejszym rajdzie w kalendarzu WRC.

Więcej o: