Hyundai. Śladami Volkswagena

Niemiecki zespół pokazał w poprzednim sezonie wzór na wygrywanie rajdów - nie żałować grosza, zatrudnić zdolnego, głodnego sukcesu kierowcę, zbudować auto skrojone pod jego styl jazdy i dać mu jak najwięcej dni testowych. Podobną ścieżką idzie teraz Hyundai, wracający do WRC po 10 latach. Rajd Monte Carlo startuje w czwartek o godz. 7.28. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE!

Jeszcze na pierwszych testach w 2013 roku nowy model Hyundai i20 wyglądał na ślamazarny. Napędzał go seryjny silnik. Dziś w siedzibie zespołu w Alzenau, zajmującej powierzchnię 20 tys. metrów kwadratowych, pracuje ponad 100 osób. Udało się pozyskać sponsora tytularnego, koreańska marka przystąpi do mistrzostw jako Hyundai Shell WRT. Samochód - już z nowym silnikiem, zbudowanym od podstaw dla modelu WRC - testowali doświadczeni kierowcy - Juho Hanninen, Chris Atkinson, Bryan Bouffier oraz Thierry Neuville, który ma być w przyszłym sezonie liderem ekipy. Zespół wzmocnił jeszcze Dani Sordo, przez kilka lat drugi kierowca w Citroenie.

Do rozmachu Volkswagena trochę jednak brakuje. Niemiecki zespół sprawdzał model Polo WRC na 20 tys. kilometrów testowych. Hyundaiowi musi wystarczyć "tylko" 7700 km w 15 sesjach, m.in. we Francji, Hiszpanii, Finlandii i Niemczech. Szef ekipy Michel Nandan nie spodziewa się zwycięstw od pierwszych rajdów. - To będzie dla nas rok nauki i mamy realistyczne plany. Chcemy ukończyć wszystkie rajdy obydwoma samochodami i stworzyć jak największą bazę danych. Zdobyte doświadczenie w sezonie 2014 chcielibyśmy przełożyć na zwycięstwa w kolejnym roku startów - zapowiadał.

Pierwsze starcie z rywalami wypadło jednak nie najgorzej. Na odcinku testowym przed Rajdem Monte Carlo kierowcy Hyundaia jechali tempem zbliżonym do ekipy M-Sportu, przegrywali z Citroenami i Volkswagenami. - Celem na Monte Carlo jest ukończenie rajdu i zebranie nowych doświadczeń przy rozwijaniu auta. Mieliśmy sporo dobrych testów przed zawodami, gdzie sprawdzaliśmy auto w różnych warunkach. Z drugiej strony trudno odwzorować takie warunki, jakie zobaczymy podczas rajdu, damy z siebie wszystko - podkreśla Neuville.

25-letni Belg był najgorętszym nazwiskiem na rynku transferowym. Chyba nikt nie wiedział więcej o sytuacji i planach rajdowych zespołów. Neuville rozmawiał chyba z każdą ekipą, podobno flirtował nawet z Volkswagenem, który jako jedyny miał kierowców zakontraktowanych na nowy sezon. Kierowca od dawna uchodził za utalentowanego, ale przez pierwsze lata jazdy w Citroenie brakowało mu skuteczności. Potrafił jechać szybko, potrafił też roztrzaskać samochód. Za kierownicą Fiesty WRC w ostatnim sezonie jeździł dużo bardziej regularnie. Miał serię pięciu z rzędu miejsc na podium. Do pełnej satysfakcji zabrakło zwycięstwa. Najbliżej było w Rajdzie Francji. Belg długo prowadził, ale popełnił jeden błąd. Najechał na krawężnik, uszkodził koło i spadł na czwarte miejsce. 179 punktów i wicemistrzostwo świata wystarczyło, by Hyundai rzucił na stół trzyletni kontrakt z roczną pensją (nieoficjalnie) w okolicy 1 mln euro.

W drugim samochodzie zmieniać się będą Sordo, Hanninen i Atkinson. W Monte Carlo pojedzie ten pierwszy specjalista od rajdów asfaltowych. Hiszpan startował w 107 rajdach WRC, na pierwsze zwycięstwo czekał do ubiegłorocznego Rajdu Niemiec. Z jego pecha śmiał się w biografii "Mój styl jazdy" Sebastien Loeb. Żartował, że Hiszpan nie może wygrać, bo jest abstynentem i zawsze odmawia kieliszka wina.

W Hyundaiu łatka "zawsze drugiego" nikogo nie przeraża. - Mamy dwóch bardzo dobrych kierowców, którzy podnoszą poziom całego zespołu. Wiemy, że Thierry potrafi jeździć na niesamowitym poziomie mimo młodego wieku, a Dani ma mnóstwo doświadczenia w WRC i w Rajdzie Monte Carlo. Jestem przekonany, że to dobra mieszanka.

Szanse na tytuł wg bukmacherów:

Thierry Neuville 1/10

Dani Sordo 1/81

Źródło: bwin.com

Obserwuj autora na Twitterze - @kgirgiel

Więcej o: