Kierowcy przejechali na Rajdzie Azorów dopiero trzy odcinki specjalne, a już musieli się zmierzyć z kapryśną azorską pogodą. Przez większą część dnia wyspę Św. Michała spłukiwał intensywny deszcz i na drodze pojawiło się błoto i kałuże. - Było bardzo ślisko. Muszę odzyskać zaufanie do siebie w jeździe na szutrach - mówił lider ERC Czech Jan Kopecky. - Bardzo trudny odcinek, z dużą ilością śliskiego szutru. Kiepsko pojechałem w kwalifikacjach i teraz płacę za to cenę - narzekał Bruno Magalhaes. Kubica w kwalifikacjach pojechał świetnie i zajął pierwsze miejsce, ale też nie był do końca zadowolony.
Podczas rajdów na luźnej nawierzchni odcinek kwalifikacyjny decyduje o kolejności na starcie. Kierowca z najlepszym wynikiem wybiera jako pierwszy i zwykle ustawia się na końcu stawki, by jadący przed nim rywale oczyścili mu trasę.
W Rajdzie Azorów wybór nie był taki oczywisty, bo nasiąknięte deszczem trasy z każdym przejazdem mogły zamieniać się w coraz bardziej grząskie błoto.
- Wolałbym ukończyć odcinek kwalifikacyjny na dalszym miejscu, bo nie wiedziałem, którą pozycję startową wybrać. Nie mam doświadczenia, a przy tak zmiennych warunkach trudno się zdecydować, co będzie najlepsze - tłumaczył Kubica. Polak wybrał ostatnią pozycję i wygrał wszystkie rozegrane w czwartek odcinki. Znów zaimponował, bo był to jego pierwszy start na szutrze w tak nieprzewidywalnych warunkach atmosferycznych. Pojechał wolno i ostrożnie, a i tak pokonał bardziej doświadczonych rywali.
Jego popisy z garażu obserwował trzykrotny mistrz Polski Francuz Bryan Bouffier. Piąty kierowca ERC musiał zrezygnować ze startu z powodu awarii silnika podczas testów. Próbował sprowadzić nowy, ale części nie dotarły na czas. Linie lotnicze SATA, obsługujące niemal wszystkie połączenia do Ponta Delgada, zaplanowały na ten tydzień strajk. Dostanie się na Azory drogą lotniczą graniczy niemal z cudem.
Ci, którym nie udało się dotrzeć, mają czego żałować. Rajd rozgrywa się w bajkowym krajobrazie, a życie na wyspie Ponta Delgada toczy się w tempie odwrotnie proporcjonalnym do szybkości kierowców na odcinkach specjalnych. Tutejsi mieszkańcy sprawiają wrażenie, jakby ich jedynym zmartwieniem była duża kolejka przy barze. Z powodu deszczu nie było ich zbyt wielu na czwartkowych odcinkach, sporo osób przyszło za to zobaczyć krótki, ale efektowny superoes w kamieniołomach.
W piątek kierowcy przejadą osiem odcinków, w tym Sete Cidales, którego trasa wiedzie wzdłuż krateru wulkanu. Transmisję na żywo przeprowadzi Eurosport, relacja na Sport.pl.