Rajd Portugalii. Kościuszko jechał z otwartą maską [WIDEO]

Michał Kościuszko dokonał w piątek nie lada wyczynu podczas superoesu rozgrywanego na ulicach Lizbony. W Mini WRC Polaka otworzyła się maska i przez większość odcinka musiał jechać, zdając się głównie na komunikaty swojego pilota - Macieja Szczepaniaka.

Mimo tak niefortunnej przygody polska załoga poradziła sobie bardzo dobrze - przed piątym OS-em w Lizbonie zajmowała ósme miejsce, a po przejeździe z otwartą maską spadli tylko o jedną pozycję. Kościuszko pokonując ten superoes miał bardzo ograniczone pole widzenia, możliwe jednak, że widział pewne zarysy trasy poprzez wywietrzniki w postaci plastikowych kratek.

Wcześniej załoga LOTOS Rally Team także miała pewne problemy. Na drugim przejeździe pierwszego 20-kilometrowego OS-u Polacy "zaliczyli" obrót, ale pomimo tego oraz cofania utrzymali się w pierwszej dziesiątce stawki WRC.

- Odpukać, nasze MINI sprawuje się jak na razie bez zarzutu. Staramy się utrzymać swoje tempo i realizować czasy w TOP 10. Mieliśmy drobną przygodę na trzecim oesie. Nasze MINI wykonało obrót, musieliśmy użyć wstecznego biegu, ale generalnie samochód jest OK - mówił jeszcze przed przygodą z maską Kościuszko.

- Mamy odwieczny problem z oponami, które zużywają się ponadnormatywnie i kompletnie nie trzymają. Takie same odczucia ma Martin, jako jedyni jedziemy na DMackach. Będziemy musieli bardzo uważać na tej megadługiej dojazdówce do Lizbony, tak, żeby choć trochę opony zostało na super stage - dodał polski kierowca.

- Ogólnie jest nieźle, ale wymiana opon na Michelin w zdecydowany sposób poprawiłaby nasze czasy oesowe oraz samopoczucie:-), ale jest jak jest. Na dzisiaj pozostał nam tylko krótki super stage - powiedział Kościuszko, nieświadomy jeszcze, co go czeka w Lizbonie.

Więcej o: