Rajd Dakar. Hołowczyc o drugim etapie: Miałem okropny ból głowy i modliłem się tylko, żeby jakoś dociągnąć do mety

?To był jeden z najdłuższych i najcięższych etapów, jakie przejechałem na Dakarze. Ostatnie 40 km to była masakra. Pasmo krótkich stromych wydm i sporo fesz-feszu. Tak mnie zmuliło, że kilka razy musiałem się zatrzymać, uchylać drzwi - wiecie po co...? - napisał na Facebooku Krzysztof Hołowczyc, który zajął czwarte miejsce na drugim etapie 37. Rajdu Dakar. Polak czwarty jest także w klasyfikacji generalnej.
Etap z odcinkiem specjalnym o długości 518 km wygrał Katarczyk Nasser al-Attiyah i został liderem klasyfikacji. Drugi był Giniel de Villiersa z RPA (stracił 8.30 min), trzeci Holender Bernhard ten Brinke (10.04). Jako czwarty drugi etap zakończył Hołowczyc (11.12).

O tym, jak ciężki był to etap, kierowca z Olsztyna napisał na Facebooku:

"To był jeden z najdłuższych i najcięższych etapów, jakie przejechałem na Dakarze. Ostatnie 40 km to była masakra. Pasmo krótkich stromych wydm i sporo fesz-feszu. Tak mnie zmuliło, że kilka razy musiałem się zatrzymać, uchylać drzwi - wiecie po co... Myślałem, że ten odcinek w potwornym upale nigdy się nie skończy. Miałem okropny ból głowy i modliłem się tylko, żeby jakoś dociągnąć do mety. Udało się, i to dziś najważniejsze! Do tego mamy dość dobry wynik i mam nadzieje, że go jeszcze poprawimy. Świetnie dogadujemy się z Xavierem Panserim, i to jest teraz najważniejsze i optymistyczne. Szkoda Adama i Rafała - ale dobrze, że wyszli z tego cało!".

Drugi dzień Rajdu Dakar okazał się pechowy dla Adama Małysza i jego pilota Rafała Martona. Polska załoga musiała wycofać się z imprezy po tym, jak ich samochód doszczętnie spłonął 35 km przed metą. Kierowcom nic się nie stało.

W rywalizacji quadów liderem został Rafał Sonik, który zwyciężył na drugim etapie, choć przez długi czas jechał jako drugi.

Więcej o drugim dniu w Rajdzie Dakar przeczytasz TUTAJ