F1. Robert Kubica wróci na Grand Prix Brazylii?

Gdyby prawa noga była jedynym problemem, Robert byłby praktycznie gotowy do startów. Chodzi o rękę - mówi menedżer polskiego kierowcy Daniele Morelli. Włoch nie wyklucza jednak, że Kubica wystartuje w kończącym sezon listopadowym Grand Prix Brazylii.
We wtorek w Genui Polak przeszedł ostatnią operację ręki, która w lutowym wypadku w rajdzie ucierpiała najbardziej. Jeszcze kilka dni wcześniej zajmujący się nim lekarz Riccardo Ceccarelli mówił, że zabieg usunięcia zrostów ograniczających sprawność mięśni i oczyszczenia więzadeł nastąpi w sierpniu. Czy jego przyspieszenie oznacza, że Kubica wykonał nadspodziewanie duży postęp w rehabilitacji?


Na prawą rękę kierowcy lekarze chuchają i dmuchają, bo - co przyznają wszyscy kontaktujący się z Kubicą - to ona jest największym problemem. Bariera, która przebiła przód skody prowadzonej przez niego w Ronde di Andorra, rozharatała mu przedramię, rozrywając i mięśnie, i ścięgna. Chirurdzy kilka razy składali tkanki, co wymagało wielkiej precyzji. Takiej, jaka wymagana jest w Formule 1, gdzie ręce służą nie tylko do poruszania kierownicą, ale także do przełączania ponad 20 przycisków i pokręteł sterujących pracą samochodu. Ręka, palce muszą mieć pełny zakres ruchów, kończyna musi być wytrzymała.

Pod koniec maja, tuż po Grand Prix Monako, Morelli mówił o prawej ręce Kubicy: - Zakres jej ruchów się zwiększył, Robert może podnosić różne przedmioty. Brakuje mu siły, po tak wielu miesiącach leżenia w łóżku z usztywnioną ręką mięśnie bardzo osłabły. Nie jest to jednak zmartwienie. Musi trenować i to zwiększy jego siłę.

Teraz, w rozmowie z "Gazzettą", Morelli o ręce nie wspomina: - Prawa noga jest w porządku. Gdyby ona była problemem, to Robert byłby praktycznie gotowy do startów. Nie, to nie jest to, co nas martwi - mówi menedżer kierowcy. W tych słowach najważniejsze jest to, czego Włoch nie mówi - że wciąż źle musi być z ręką. - Kluczową kwestią jest doprowadzenie zmiażdżonej dłoni do pewnej sprawności. Ona musi i odzyskać siłę, i odpowiednio reagować na bodźce - mówił kilka dni temu Ceccarelli.

Poniedziałkowy "Fakt" zamieścił pierwsze zdjęcia Kubicy od czasu wypadku - widać na nich, że prawą rękę zniekształcają wielkie blizny i opuchlizna na łokciu. Na krótkim filmie widać, jak Kubica idzie o kuli i wsiada - z pomocą swojej dziewczyny - do samochodu. Usztywniona prawa ręka zwisa mu wzdłuż tułowia, kierowca w ogóle nią nie rusza.

Z drugiej strony Morelli nie wyklucza, że Kubica wróci w tym roku do ścigania się w Formule 1. - Grand Prix Włoch jest we wrześniu, a więc już za trzy miesiące. Za szybko, możemy myśleć o ostatnim wyścigu sezonu - powiedział menedżer włoskiemu dziennikowi. Kończący mistrzostwa wyścig w Sao Paulo odbędzie się 27 listopada. - Pod koniec sezonu Kubica może być już wystarczająco sprawny, by startować - oceniał Ceccarelli.

Rehabilitacja przebiega zgodnie z planem - kierowca pracuje w Genui z doktorem Igorem Rossello nad zwiększaniem sprawności ręki, a także w Viareggio z Ceccarellim nad poprawą kondycji nogi. W sierpniu ma wsiąść do symulatora. - Kiedy się w nim znajdzie, to od razu zrozumie, czy jest w stanie wrócić, kiedy i w jaki sposób - mówi Morelli. O powrocie na tor na testowe jazdy nikt jeszcze nie wspomina.

Lotus Renault, z którym Kubica ma ważny kontrakt do końca 2012 roku, czeka na wieści o stanie zdrowia Polaka i daje do zrozumienia, że z decyzjami personalnymi na kolejny sezon wstrzymuje się do czasu, kiedy wyjaśni się sytuacja gwiazdy zespołu. Ważną umowę na 2012 rok ma Witalij Pietrow, Nick Heidfeld bierze udział w wyścigach jako zastępca Kubicy.

- Robert jest dla nas najważniejszy, wspieramy go w 100 proc. i czekamy na niego - mówi szef Renault Eric Boullier. - Najpierw chcemy usłyszeć decyzję Roberta, przekonać się, czy wraca, czy nie, i dopiero wtedy przekonamy się, czy potrzeba wcielić w życie plan awaryjny.

Tak wracali pokiereszowani kierowcy




Akcje oddawania krwi promuje Robert Kubica »