F1. Szef Renault po GP Korei: Kubica i tak by ich wyprzedził

Gdyby bolidy przed Kubicą nie popełniły błędów, do których zresztą sam ich zmusił i tak by ich jeszcze normalnie wyprzedził - powiedział po GP Korei szef zespołu Renault, Eric Boullier
Robert Kubica zajął w GP Korei piąte miejsce, wyprzedzając rywali głównie pod koniec wyścigu - skorzystał m.in. na wypadnięciu z trasy Webbera i Vettela oraz na tym, że Barrichello wyjechał na moment na pobocze i na trasę wrócił już za Polakiem. Witalij Pietrow ponownie rozbił swój bolid - tym razem zrobił to jednak pod koniec wyścigu, w dodatku jadąc na dobrej, siódmej pozycji.

- Wiadomo, jak to jest. Mam mieszane uczucia, bo skończyliśmy w pierwszej piątce, ale mieliśmy okazję zapunktować podwójnie. Witalijowi dobraliśmy dobrą strategię, on też aż do wypadku radził sobie świetnie. W takich warunkach za każdy błąd czeka cię kara - podsumował Boullier.

- Co do Roberta, to był bardzo dobry występ. Pod koniec łapał bolidy jadące przed nim. Gdyby nie popełniły błędów, do których zresztą sam ich zmusił i tak by ich jeszcze normalnie wyprzedził - skomentował Francuz.

- Dość wcześnie zmieniłem opony, już na 20. okrążeniu, więc były już dość zużyte, gdy wyścigi zaczęły się na dobre po tych ciągłych wizytach samochodu bezpieczeństwa na torze. Cały czas naciskałem na chłopaków przede mną i straciłem panowanie na zakręcie, i zaliczyłem potężną kraksę, ale nic mi się nie stało - uspokajał po wyścigu Pietrow. - To było mój pierwszy raz w F1 w tak ekstremalnych warunkach. Wydaje mi się, że FIA dobrze zrobiła, że kazała nam jechać za samochodem bezpieczeństwa i poznać, zrozumieć tor, zanim zaczęliśmy się ścigać - powiedział Rosjanin.

- Drużyna miała dobry pomysł z tą zmianą opon, byłem na siódmej pozycji, gdy się rozbiłem. Jasne, jestem rozczarowany, że zamiast punktów zaliczyłem ścianę, ale jazda w pierwszej dziesiątce wyzwoliła we mnie chęć ścigania - skomentował kierowca.



- Po suchym popołudniu mieliśmy nadzieję, że Robert zajmie miejsce w pierwszej piątce, więc jesteśmy tym bardziej zadowoleni, że wywalczył je po tak nieprzewidywalnym dniu. Robert pojechał porządnie w naprawdę ekstremalnych warunkach i wykonał świetną robotę, wspinając się na piątą pozycję tuż przed metą - chwalił Polaka szef inżynierów Renault, Alan Permane.

- Co do Witalija, wiedzieliśmy, że będziemy musieli stworzyć dla niego coś nietypowego, trochę zaryzykować. Strategia ze zmianą opon zadziałała, skorzystał przy drugim samochodzie bezpieczeństwa - zauważył Permane.