F1. Kubica - bohater sponsorów

Fantastyczna szarża polskiego kierowcy podczas GP Singapuru dała mu co prawda tylko siódme miejsce, ale musiała zachwycić obserwujących wyścig sponsorów
O Kubicy i F1 czytaj też na blogu Raj One »

Wyczyn polskiego kierowcy w Singapurze przeszedł do historii: sześć wyprzedzeń na ośmiu okrążeniach! - Miałem świeże opony - skwitował Kubica.

Skromny. A przecież w sondzie znanego dziennikarza Jamesa Allena okrzyknięto Polaka postacią pierwszoplanową obok Fernando Alonso (wygrał, prowadząc od startu do mety). Jednak szefostwo Renault mówi o "weekendzie rozczarowań". Wszak liczyli na podium. Eric Boulier, dowodzący zespołem: - Źle, że znów byliśmy za Mercedesem. Nie ma co popadać w hurraoptymizm.


Pewnie. Kubica był siódmy, atakami przesuwając się o sześć pozycji, ale przegrywając z Nico Rosbergiem (Mercedes). A te stajnie rywalizują w klasyfikacji konstruktorów. Kto zatem pieje z zachwytu? Sponsorzy. Między 47. a 55. okrążeniem pokazywano pędzący bolid Renault niemal non stop, bo to była najciekawsza w danym momencie walka wyścigu. Jedno okrążenie to ok. półtorej minuty. Odliczając czas na pokazywanie widoków nocnego Singapuru i "wycieczki" ku czołówce, gdzie pędził Alonso, kilkanaście kamer obserwowało Polaka przez ok. dziesięć minut. Polaka? Głównie jego czar no-żółty kask. Za to w pamięć wryły się kadry z nazwami: Total, Łada, TW Steel, Snoras Bank, HP, Mov'it Ich szefowie musieli z zachwytu pospadać z krzeseł.

Ale akcja Kubicy niesie też konsekwencje. Nie jest tajemnicą, że na najbardziej urokliwe wyścigi sezonu (Abu Dabi, Monako, Monza) teamy zapraszają ważnych gości. Ważnych i bogatych. To oni mają dać pieniądze na rozwój bolidu w sezonie 2011. Kto się wahał, a był w Singapurze, od razu wyłożył kilka milionów. A gotówka może przesądzić o jeszcze jednym - składzie kierowców.

To może oznaczać, że Witalij Pietrow jest na wylocie. I nie pomoże mu Kreml i jego pieniądze. Nie ma nazwy "Putin" na bolidzie, a Rosjanin nie był pokazywany w TV. Poza momentem, gdy wyprzedzał go Kubica.

Więcej sportu znajdziesz - na eMetro.pl »