F1. Robert Kubica: Do wyprzedzenia Rosberga brakowało dwóch, trzech dziesiątych sekundy

- Byłem zaskoczony, że po raz kolejny mogłem jechać za innymi samochodami i utrzymywać ich rytm. To znaczy, że nasz potencjał był większy - powiedział Robert Kubica oceniając GP Turcji, które ukończył na 6. miejscu.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

- Szkoda, że nie zyskałem pozycji na starcie, bo nasz rytm był naprawdę dobry. Byłem zaskoczony, że po raz kolejny mogłem jechać za innymi samochodami i utrzymywać ich rytm. To znaczy, że nasz potencjał był większy. Ale cóż, jeśli się startuje za nimi, to potem naprawdę trudno jest wyprzedzić. Spędziłem 40 czy 50 okrążeń za Rosbergiem i jeśli zbliżałem się bardziej niż na sekundę, to od razu opony dostawały mocno w kość - twierdzi Kubica, który jedyną szansę na wyprzedzenie Niemca miał przy wymianie opon.

Polak zjechał do pit-stopu po 13 okrążeniu, Rosberg okrążenie później. A czas jaki wykręcił Kubica zaraz po zmianie opon był dużo lepszy niż przed. - Byłem pewien, że uda mi się go wyprzedzić. Jednak Mercedes kolejny raz wykonał perfekcyjny pit stop, a nasz niestety nie był idealny. Wyjechał mi tuż przed nosem, byłem praktycznie na jego ogonie. Do zyskania pozycji zabrakło dwóch-trzech dziesiątych sekundy - tłumaczy Polak.

Kubica tłumaczy też jak doszło do starcia z Felipe Massą już na trzecim zakręcie od startu. Polak musiał walczyć o pozycję i udało mu się ją utrzymać. - Bardziej to poczułem niż zobaczyłem. Rosberg zahamował dosyć wcześnie i praktycznie wjechałem mu w tył. Też musiałem mocno zahamować i wtedy zetknęliśmy się kołami z Massą.

Kraksa Red Bulla. Winny Sebastian Vettel? »