F1. Massa pod presją Kubicy

Wyścig o Grand Prix Turcji będzie 800. dla Ferrari. Na jubileuszową wygraną zęby ostrzy sobie Felipe Massa, ale król toru pod Stambułem poza red bullami i mclarenami musi wyprzedzić także wywierającego na niego dużą presję Roberta Kubicę. Słaby wynik Massy na jego ulubionym torze może oznaczać jedno - wolne miejsce w Ferrari na sezon 2011.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Polak zapytany o korespondencyjny pojedynek z Massą wzruszyłby zapewne ramionami i rzucił tradycyjne: - To jeszcze jeden z rywali, których muszę pokonać na torze.

Massa nagabywany o tegoroczną rywalizację z Kubicą bąknąłby prawdopodobnie coś o postępie Renault, dobrej jeździe Polaka i dodał: - Chcę być mistrzem świata, więc muszę wygrywać ze wszystkimi.

Jednak nawet jeśli obaj kierowcy mają w tym sezonie inne cele, to coś ich łączy - sąsiedztwo w klasyfikacji generalnej (Massa ma 61 punktów i jest piąty, Kubica zdobył dwa punkty mniej) i plotki transferowe. Faktów w nich na razie niewiele, ale coraz poważniejsze media podają, że Kubica jest kandydatem w miejsce Massy.

Brazylijczyk, któremu kończy się kontrakt z Ferrari, miał kiepski ostatni rok. Ostatnie zwycięstwo - z listopada 2008 roku, w wyścigu kończącym sezon - okazało się pyrrusowym, ponieważ Lewis Hamilton rzutem na taśmę na ostatnich metrach zabrał mu tytuł mistrza świata.

Massa na najwyższym stopniu podium stał ze łzami w oczach, a w sierpniu doznał poważnego urazu czaszki w trakcie kwalifikacji Grand Prix Węgier. Udana operacja i szybka rehabilitacja pozwoliły mu wrócić na tor, ale tegoroczne Ferrari to już królestwo Alonso. Massa, choć zdobywał punkty w każdym wyścigu sezonu, wyraźnie przegrywa wewnętrzną rywalizację z Hiszpanem.

Brazylijczyk liczy, że odrodzi się w weekend pod Stambułem, gdzie dominował w latach 2006-08. - Chyba mogę starać się o turecki paszport - mówił Massa po trzecim zwycięstwie z rzędu, trzecim zdobytym po starcie z pole position.

Sęk w tym, że tym razem Massa nie jest faworytem. Są nimi Mark Webber i Sebastian Vettel z Red Bulla, Jenson Button i Lewis Hamilton z McLarena, a także Alonso. Jeśli Brazylijczyk nie nawiąże wyrównanej walki z red bullami i mclarenami, to musi przynajmniej dotrzymać kroku temu ostatniemu. W przeciwnym razie druga połowa sezonu może być dla niego nerwowa.

Menedżer Massy Nicolas Todt liczy, że jego klient przedłuży kontrakt z Ferrari, ale z drugiej strony sonduje możliwości zatrudnienia w Renault i Red Bullu. Dla Brazylijczyka, który otarł się o mistrzostwo, byłaby to degradacja. Kubica lub Webber mogliby z kolei liczyć na awans, czyli transfer do Ferrari.

W najbliższych dniach żadne z tych pogłosek się nie wyjaśnią, ale słaby wynik Massy na jego ulubionym torze może oznaczać jedno - wolne miejsce w Ferrari na sezon 2011.

Robert Kubica: » Nie jestem liderem zespołu