F1. Kubica: Szkoda tej ciężkiej pracy

Robet Kubica jest pewien, że nieudany wyścig w Bahrajnie to wina przede wszystkim już pierwszego okrążenia. Tuż po starcie bolid Marka Webber puścił na jadących za nim kierowców chmurę dymu, Kubica próbował od niej uciekać i wjechał przed pędzącego Adriana Sutila, który się na Polaka nadział i spowodował obrót bolidu Kubicy. Dalej już było tylko lepiej i Kubica systematycznie odrabiał straty, a na mecie był już jedenasty.
Dym który pojawił się z bolidu Webbera i spowodował spore zamieszanie, to najprawdopodobniej olej, który wyciekł na wydech.

- Najwyraźniej Sutil nic sobie nie robił z buchającego przed nim dymu, nie odjął gazu i wjechał mi w tył. Obróciłem się i wyścig skończył się już na pierwszym okrążeniu. Szkoda ciężkiej pracy, wykonanej przez cały weekend - podsumowuje Robert Kubica.



Robert Kubica bardzo wcześniej zjechał na zmianę opon z powodu incydentu na pierwszym okrążeniu i przegrzania się opon. - To była jedyna szansa, żeby coś podgonić, choć musiałem potem przejechać 36 okrążeń na jednym komplecie ogumienia. Przez ostatnie 10 okrążeń musiałem oszczędzać paliwo. Podczas pogoni zużyłem więcej paliwa niż normalnie.

Polak pozytywnie patrzy w przyszłośc, bo bolid nie sprawiał mu problemów, jedyne czego żałuje to stłuczka z Sutilem, która odebrała mu szanse na punkty.

- Nie było problemów z temperaturą czy hamulcami, co w Bahrajnie jest bardzo ważne. Pozytywne wnioski są takie, że możemy z łatwością przejechać cały wyścig dobrym tempem. W Australii może być dobrze...

Kubica bez punktów w Grand Prix Bahrajnu »