F1. Mark Hughes: Z Kubicą trzeba się liczyć

Mark Hughes, znany dziennikarz Autosportu, pokazał swoją dziesiątkę najlepszych kierowców sezonu 2009. Na piątym miejscu znalazł się Robert Kubica, mimo fatalnego roku dla jego teamu BMW Sauber. - Rywale znają jego wartość. Wszyscy powinni się z nim liczyć - napisał Hughes. ?Wielki popis? - tak określa autor dwa wyścigi w wykonaniu Polaka.
Kubica nie ukończył drugiego rajdu z rzędu »

Na pierwszej pozycji tego autorskiego, ale mocno cytowanego przez ekspertów i kibiców Formuły 1, zestawienia znalazł się Lewis Hamilton. To też zaskoczenie - wszak Brytyjczyk stracił mistrzostwo świata. Przez Hughesa został jednak doceniony za dwa zwycięstwa odniesione w bolidzie McLarena, który nie dorównywał Red Bullowi i Brawn GP. Drugi był Jenson Button, zdobywca tytułu, a trójkę uzupełnił Sebastian Vettel. Na czwartej pozycji znalazł się kolega tego ostatniego z Red Bulla Mark Webber.

Za nimi Hughes umieścił Polaka, wyżej ceniąć jego umiejętności od m.in. Fernando Alonso, Nicka Heidfelda czy Rubensa Barrichello (wszyscy byli wyżej niż Kubica w "generalce").

- Przez większość sezonu BMW Sauber F1.09 był beznadziejnym samochodem. To dlatego wyścigi były dla Roberta po prostu upiornym i ciężkim przeżyciem - napisał Hughes w swoim podsumowaniu. - Ale on jakimś cudem zakwalifikował się do wyścigu w Australii z czwartym czasem, co w połączeniu z taktyką doboru opon, która w jego przypadku zadziałała idealnie, w końcówce wyścigu pozwoliło mu walczyć nawet o zwycięstwo. To był wielki popis wielkiego kierowcy całkowicie przewyższającego poziom swojego auta - czytamy.

Przypomnimy: wyścig w Australii zakończył się fatalnie - kraksą Kubicy i Vettela, podczas manewru wyprzedzania. Młody Niemiec przyznał potem, że była to jego wina.

Hughes pamięta jednak nie tylko Melbourne: - Potem, choć już z mocno ulepszonym samochodem, powtórzył to w Brazylii, gdzie pokonał w otwartej walce posiadającego zdecydowanie lepszy sprzęt Rubensa Barrichello - i naciskał nawet na jadącego po zwycięstwo Webbera. A wczesniej na Monzy dał krótki, chociaż wystrzałowy popis, nie tylko ratując się jazdą na siódmym biegu po trawniku, na który wepchnął go Vettel, ale jeszcze wyprzedzając.

Starsznie miło czyta się takie pochwały pod adresem Polaka.

Hughes docenił jednak także partnera Kubicy Nicka Heidfelda. - Niemiec wysoko ustawił poprzeczkę i Kubica nie zawsze wyznaczał tempo zespołu. Ale w szczytowych momentach przeważał talent i rywale Roberta znają jego wartość. On jest tym, z którym wszyscy powinni się liczyć, gdy dostanie konkurencyjny samochód.

Czy to będzie ten konkurencyjny bolid? Kliknij w zdjęcie, żeby zobaczyć galerię




Więcej o Formule 1 na F1.pl »