Czy Kubica z Renault może walczyć o tytuł?

- Dzielę z Renault silne pragnienie zwycięstw - powiedział Robert Kubica w oficjalnym komunikacie o jego nowym miejscu pracy. Czy Renault może rzeczywiście już następnym sezonie wygrywać i - znów cytat z Kubicy - być w czołówce na starcie każdego wyścigu?
Więcej o Formule 1 i Robercie Kubicy na blogu Bartosza Raja »

Najważniejsze teraz na ile Kubica podpisał kontrakt? Czy na - najczęściej powtarzane - trzy lata, czy jednak Polak wynegocjował kontrakt krótki, roczny, pozwalający mu rozwinąć skrzydła w silniejszym zespole już w 2011 roku?

Nie ulega wątpliwości, że Renault zwyciężać potrafi lub - będąc bardziej precyzyjnym - potrafiło. Kiedy wrócili do ścigania w F1 siedem lat temu bazowali na know-how, obsłudze, sile Benettona, niegdyś mistrzowskiego teamu konstruktorów i Schumachera (mistrz 1994-95). I może dlatego, tak szybko, Renault potrafiło wspiąć się na szczyt. Ale także dzięki niebanalnemu talentowi Fernando Alonso. Tytuły z 2005 r. i 2006 r. (równoznaczne z tytułami konstruktorskimi) uczyniły zeń gwiazdę F1.

Ale dziś Renault mimo zagwarantowanej solidności nie jest zespołem z pierwszej półki. Gwarancje kontynuacji kariery w F1 są pewne do najbliższego krachu sprzedaży lagun i megane, team jest mimo wszystko pokiereszowany aferą singapurską, brak Pata Symondsa, ukaranego 5 letnią dyskwalifikacją za nakłanianie Nelsinho Piqueta do wypadku, może być dużo bardziej bolesny, niż brak charyzmatycznego Flavio Briatore (dożywocie).

Raj: Renault dobre dla Kubicy, ale tylko na rok


Ale najważniejsze, że właśnie kończący się sezon, bardzo trudny, pełen nowinek technicznych i regulaminowych, sezon podczas którego trzeba było się wykazać umiejętnością szybkiej reakcji w wyścigu zbrojeń technologicznych, Renault przegrało. Ferrari potrafiło zwyciężyć, McLaren potrafił zwyciężyć. Renault nie. Nawet mając Alonso.

Nie ma w przypadku tego zespołu prawidłowości "dwa lata sukcesów, trzy lata przerwy, znów sukces" - tak często powtarzanego niby-argumentu, że tytuły dla renault sa tylko kwestią czasu. Nie mają na to siły. Dowodem - powtórzę - ten sezon, także jakże bolesny dla dotychczasowego pracodawcy Kubicy BMW-Sauber.

Cieszyć się trzeba z jednego - Polak pozostanie F1, a to wielka rzecz i kropka. Ale też nie podzielam optymizmu co do mistrzowskich zapędów kierowcy i zespołu.

Czekam też na ogłoszenie długości kontraktu - jeśli to będzie kontrakt długoletni, może oznaczać, że Kubica z kierowcy o bardzo dobrym w F1 i już wyrobionym nazwisku popadnie w przeciętność, pod względem wyników. Jeśli umowa opiewa jedynie na rok - może oznaczać, że Kubica szykuje się na miejsce w kokpicie zespołu naprawdę wielkiego - McLarena, czy Ferrari.

Pocieszające jest, że tak jak Benetton dał zastrzyk Renault, tak upadająca Honda natchnęła do zwycięstw w tym sezonie Brawn GP, powstałego na jej zgliszczach. I niemal z dnia na dzień Jenson Button, z kierowcy o wielkich możliwościach, ale z miernymi wynikami, stał się najpoważniejszym kandydatem do mistrzostwa.

Czy taka jest przyszłość Kubicy, czy jednak przeciętność przylgnie do niego na dłużej?

Zespół potwierdził - Kubica oficjalnie w Renault »