F1: Kubica skorzysta na węższych przednich oponach

Bridgestone zamierza wprowadzić w przyszłym sezonie Formuły 1 węższe, inaczej profilowane przednie opony, lepiej pasujące do nowej generacji bolidów. Najprawdopodobniej skorzysta na tym Robert Kubica, który w końcu będzie mógł bez obaw zamontować w swoim BMW KERS, bowiem maszyny zostaną w ten sposób odciążone
Mario Theissenowi podoba się wiatr zmian »

Wyłączny dostawca opon do F1 zmienił w tym sezonie opony żłobione (groove'y) na gładkie (slicki), ale ich rozmiar pozostał ten sam. Usunięcie rowków, które miały identyczną wielkość z przodu i z tyłu, dała przednim oponom proporcjonalnie większy docisk, co z kolei doprowadziło do większych kłopotów z prowadzeniem maszyn.

Drużyny musiały z tego powodu jeszcze bardziej niż w poprzednim sezonie uważać na dociążanie bolidu, co jeszcze mocniej pogorszyło sytuację cięższych kierowców, takich jak Robert Kubica. W tym momencie użycie KERS stało się dla nich prawie niemożliwe - urządzenie waży dużo i przeciążyłoby bolid Polaka.

- Jesteśmy w trakcie rozmów z FIA - mówi szef działu rozwoju opon sportowych Bridgestone Hirohide Hamashima. - Jeszcze nie zdecydowaliśmy, ale raczej będą to węższe przednie.

Firma rozważa bowiem również zmianę tylnych opon na szersze - tak, by docisk był równomierny. Pomysł nie przejdzie jednak ze względu na koszty.

- Węższe przednie mieliśmy już w 1997 r., więc maszyny mamy gotowe. Szersze tylne byłyby dużo droższe, bo musielibyśmy je przebudować.

Dzięki nowym oponom zespoły nie będą musiały aż tak restrykcyjnie podchodzić do wagi bolidu. Balans maszyny będzie dla Kubicy wystarczający do swobodnego zamontowania KERS. Z kolei u lżejszych kierowców zalety płynące z używania "dopalacza" mają być jeszcze większe. W tej chwili nie daje on spodziewanych korzyści.

- Ekipy chciały, aby Bridgestone lepiej zbalansował bolid. W 2008 r. zaproponowaliśmy mniejszą przednią oponę na 2009 r., ale wszyscy ją odrzucili, bo już mieli gotowe, zaprojektowane auta - mówi Hamashima. - A ostrzegaliśmy przed nadsterownością.

- W zimie testowaliśmy prototyp na 2010 r. Ze względu na KERS, teamy chcą jednak, żeby opona była jeszcze węższa. Zaprezentowaliśmy zatem jeszcze węższy model - opowiada Hamashima.

- Musimy przyznać, że popełniliśmy błąd - komentuje prezydent Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) Max Mosley. - Powinniśmy byli przewidzieć, że tylne opony będą słabym punktem.

Bridgestone pracuje równolegle nad takimi zmianami, które pozwolą oponom przetrwać dłużej. Będzie to niezbędne ze względu na zakaz dotankowania, jaki wprowadzony zostania od nowego sezonu.

Kubica: 3 starty, 2 kraksy, 1 awaria. Przełom nastąpi w Bahrajnie?
Szef Mercedesa nie rozumie BMW >