Rajdy samochodowe. Brytyjski pilot zginął w wypadku przypominającym ten Kubicy

Brytyjski pilot Gareth Roberts zginął w wypadku jaki miał miejsce w sobotę podczas rajdu IRC Targa Florio na włoskiej wyspie Sycylia. Peugot prowadzony przez Craiga Breena uderzył w barierę zabezpieczającą, która wbiła się w samochód. Bardzo podobnemu wypadkowi uległ w lutym 2011 roku Robert Kubica, co przerwało jego karierę w F1.
Do wypadku doszło na ósmym etapie rajdu odbywającego się na Sycylii. W sobotę rano będący na szóstym miejscu Peugot 207 S2000, którym jechała walijsko-irlandzka załoga, uderzył w barierę zabezpieczającą drogę. Fragment bariery oderwał się i wbił do wnętrza pojazdu po jego prawej stronie.

Kierowca odniósł pewne obrażenia, jednak jego życiu nic nie zagraża. Rajd został natychmiast przerwany, a służby ratunkowe przybyłe na miejsce stwierdziły śmierć Robertsa. Doznał on bardzo rozległych obrażeń.

- To bardzo przykry wypadek, który przypomina nam jak niebezpieczne są sporty motorowe - powiedział dyrektor rajdu Jean-Pierre Nicolas. Dodał on także, że w długiej historii tej imprezy zginęło już wielu wielkich mistrzów i niestety znów do tego doszło.

Wypadek ten pozwala wyobrazić sobie jak wiele szczęścia niecałe półtora roku temu miał nasz ówczesny jedynak w F1 Robert Kubica. 6 lutego Polak brał udział w bardzo podobnie wyglądającej kraksie na trasie innego włoskiego rajdu - Ronde di Andora w Ligurii na północy kraju.

Od tamtego czasu Kubica walczy o powrót do ścigania. Przeszedł już kilka operacji nogi, łokcia i dłoni. Wciąż nie wiadomo jednak, czy jego ręka odzyska sprawność na tyle, by mógł znów jeździć w Formule 1.

Specjalny serwis Sport.pl - wszystko o F1 »