F1. Po oświadczeniu Kubicy: jak, gdzie i kiedy może wrócić do F1?

Według Autosport.com Robert Kubica może potrzebować nawet kolejnych sześciu miesięcy, aby odzyskać formę startową. I że będzie gotowy do ścigania się w Grand Prix dopiero w drugiej połowie sezonu. Czyli najwyżej w kilku ostatnich wyścigach 2012 roku.
Kubica nie wróci na początek sezonu Formuły 1, to pewne, ale już teraz zaczyna się walka zespołów o to, gdzie Polak będzie jeździł w 2013 roku. Walka w ciemno, bo przecież nie wiadomo, czy Kubica w ogóle wróci na tor. Więc gdzie znajdzie miejsce, jeśli mu się uda? W Ferrari? W Red Bullu? Czy w Lotusie Renault?

Z środowego oświadczenia Lotusa Renault wynika, że zespół będzie rozmawiał z kierowcą o przedłużeniu kontraktu na 2013 rok. We wcześniejszych komunikatach francusko-brytyjskiego teamu i jego szefa Erica Boulliera łatwo wyczuć próby nacisku na Polaka według schematu: "my byliśmy fair w stosunku do ciebie, teraz ty bądź fair z nami". Andrew Benson z BBC twierdzi, że Kubica będzie musiał podpisać kontrakt z Renault na 2013 rok, jeśli chce wrócić w 2012.

Autosport.com - że lepiej będzie mu w ogóle nie wracać w 2012, aby tym łatwiej negocjować umowy na 2013 r.


Polak może być bowiem kluczem kontraktowej układanki na 2013 rok. Może być wtedy - jeśli wróci do formy, czego nie można być pewnym, ale to jest przecież istotą pokera - jednym z nielicznych kierowców najwyższej klasy niezwiązanych umową.

Kilka gwiazd Formuły 1 ma podpisane kontrakty na 2013 rok, czyli Fernando Alonso w Ferrari, Sebastian Vettel w Red Bullu, Jenson Button w McLarenie, Nico Rosberg w Mercedesie. Wolny będzie Lewis Hamilton, ale on od sportowego dzieciństwa związany jest z McLarenem i zapewne będzie związany z tym zespołem na lata.

Wolne miejsca w 2013 roku będą prawdopodobnie we włoskim gigancie i w Red Bullu - po Felipie Massie i Marku Webberze. Szefowie Ferrari węszyli wokół Polaka - przed wypadkiem w Ronde di Andora przygotowali nawet umowę wstępną, która zawisła w próżni po niemal śmiertelnej kraksie na górskiej szosie w Ligurii.

Z kolei polski kierowca - zwłaszcza po słabym 2011 - może uznać, że przed Renault nie ma przyszłości.

- Gdy umowa [z Kubicą] się kończy, zrobi, co będzie chciał - stwierdził ostatnio szef Renault Eric Boullier. - Graliśmy z nim fair, czujemy się w porządku pod względem moralnym. Ale jeśli Robert będzie chciał jeździć gdzie indziej, trudno.

Autosport.com twierdzi, że Kubica na końcu wyląduje jednak w Ferrari - mając pod ręką nowoczesny symulator w Maranello, tor testowy we Fiorano i niezmierzone bogactwo włoskiego teamu-legendy do dyspozycji.