Vancouver 2010. Adam Małysz: Ammann skacze jak nakręcony

Ammann jest faworytem. Poza nim, Schlierenzauer i Andreas Jacobsen. Norweg też będzie bardzo mocny - mówi przed sobotnim konkursem Adam Małysz. Początek zawodów o godz. 20.30. Od godz. 17 relacja Zczuba i na żywo z igrzysk.
Wejdź na Zczuba.pl i wybierz bohatera dnia igrzysk »

Robert Błoński, Jakub Ciastoń: Ma pan świadomość, że ten sobotni start, będzie pana ostatnim indywidualnym występem na igrzyskach w karierze, czy jednak nie?

Adam Małysz: - Nie, zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. Chcę wystartować, a potem, już po olimpiadzie, zastanowię się nad przyszłością.

Najdalej w kwalifikacjach latali Japończycy, ale czołówka skakała ze znacznie niższej belki. Jak pan się do nich porówna? Ammann będzie poza zasięgiem?

- Ja jestem zadowolony z moich skoków. Oba były dobre. Dalej, o metr, skoczył tylko Schlierenzauer, no i oczywiście Ammann. Simon skacze w tym momencie wyśmienicie.

Dziś piękne słońce, chciałby pan taką pogodą w sobotę na konkursie?

- Wolałbym, żeby było pochmurno, bo na tej skoczni jak jest słońce, to zawsze trochę kręci wiaterek. Na kwalifikacjach niektórym wiało pod narty.

Czy jak warunki będą równe, to Ammann będzie do przeskoczenia?

- Bardzo trudne pytanie. Skacze jak nakręcony. Z obniżonej do 14. stopnia belki potrafił skoczyć 140 metrów. Myślę, że na parę metrów może nam odskoczyć. Jest faworytem. Poza nim, Schlierenzauer i Andreas Jacobsen. Norweg też będzie bardzo mocny.

Na którą zamówił pan budzenie na rano?

- A nie wiem, Stefanka się zapytam... [telefon Huli obudził Małysza przed konkursem na średniej skoczni].

- Krzysztof Miętus zapowiedział, że tym razem to on obudzi pana telefonem.

- Tak? Oj, on to chyba jednak będzie się bał.

Wiązania trochę pomagają - uważa Adam Małysz »