Skocznia imienia Małysza

Kosztem 47 mln zł wybudowano skocznię w Wiśle-Malince. Od 27 września, czyli mistrzostw Polski, będzie nosiła imię Adama Małysza.
- Długo się na to nie zgadzałem. Odrzucałem propozycje nazwania moim imieniem ulic, sal gimnastycznych, szkół, bo wydawało mi się, że przyjdzie na to czas po mojej śmierci. Ale w Gdańsku jest lotnisko im. Lecha Wałęsy. I służy ludziom. Traktuję tę skocznię jak żywy pomnik. Będzie dla ludzi. A mnie dodaje motywacji do dalszego skakania - mówił wzruszony, ale też trochę speszony Małysz.

W środę mistrz i czterech innych skoczków oddało po trzy skoki, odległości mierzono "na oko". Najdalej lądował Rafał Śliż (130 m), Małysz skoczył cztery metry bliżej. W połowie września skoczek nie myśli o formie, tylko trenuje. A treningi Polaków są znów konsultowane z fizjologiem Jerzym Żołądziem, który wrócił do współpracy z PZN po pięciu latach przerwy.