Volkswagen poza WRC. Sebastien Ogier do wzięcia. Co z Kubicą?

Decyzja Volkswagena o rezygnacji ze startów w WRC rozbudziła nieco ospały rynek transferowy w rajdowym światku. Sebastien Ogier nagle znalazł się w centrum uwagi szefów konkurencyjnych, do tej pory, zespołów
42 rajdowe zwycięstwa, cztery tytuły mistrza świata konstruktorów i cztery tytuły mistrza świata dla Sebastiena Ogiera. Od 2013 roku w WRC wszystko działo się pod dyktando ekipy Volkswagena. Teraz się to zmieni. W środę koncern ma oficjalnie ogłosić, że wycofuje się ze startów od przyszłego sezonu, choć rajdowy zespół ma już niemal gotowe auto w nowej specyfikacji.

Wydawało się, że po tym jak składy na przyszły sezon potwierdziły ekipy Hyundaia i Citroena, już nic spektakularnego na rynku transferowym w WRC się nie zmieni. Teraz sytuacja jest diametralnie inna. Bez pracy na przyszły sezon będą Ogier, Jari-Matti Latvala oraz Andreas Mikkelsen, czyli czołówka WRC w ostatnich sezonach. I do tego trójka, która nie dość, że jeździła dla najlepszej ekipy ostatnich lat, to także ma przejechane dziesiątki kilometrów autem w przyszłorocznej specyfikacji. A to sytuacja nie do przecenienia.

Najwięcej zaczyna się spekulować o tym, co dalej z karierą Sebastiena Ogiera. Francuz kilka razy sugerował, że nie zamierza ścigać się rajdówką do emerytury i być może to będzie dla niego odpowiedni moment, by karierę przerwać. Z drugiej strony, jak sugeruje Colin Clark z radia WRC, Ogier w przyszłym sezonie będzie miał ogromną motywację do tego, by udowodnić, jak dobrym jest kierowcą.

Jego wybór zespołu nie będzie raczej oparty na pieniądzach, bo VW wypłaci należną mu kwotę. Trudno spodziewać się, by dołączył do zespołu Toyoty, który po 18 latach przerwy wraca do rajdów. Oni ze swoim samochodem są w powijakach, Ogier chce maszyny gotowej do wygrywania. Hyundai ma już skład na przyszły sezon potwierdzony i wątpliwe, by coś się w nim zmieniło. Citroen też wybrał już kierowców na przyszły sezon.

Wydaje się, że czterokrotnemu mistrzowi świata najbliżej mogłoby być do zespołu M-Sport. Brytyjscy dziennikarze przypominają, że Ogier podczas ostatniego Rajdu Walii mówił, jak bardzo żałuje, że jeszcze nie miał okazji współpracować z Malcolmem Wilsonem. Może teraz będzie okazja? M-Sport będzie miał do dyspozycji przynajmniej cztery auta (a docelowo nawet sześć) rozdzielone między dwa zespoły - jeden pod własnym szyldem, drugi w barwach firmy DMACK, brytyjskiego dostawcy opon.

Dla Jari-Mattiego Latvali idealnym miejscem wydaje się Toyota, która z jego rodzinną Finlandią ma wiele wspólnego. Baza zespołu jest w Jyvaskyli, szefem jest czterokrotny mistrz świata Tommi Makinen, a brakuje im doświadczonych kierowców. Latavala po nieudanym sezonie w VW mógłby dobrze poczuć się w teamie, który po mistrzostwo nie pędzi i stawia przede wszystkim na rozwój. Z drugiej strony, nie raz mówiło się, że Makinen za Latvalą nie przepada. Zarówno on jak i Mikkelsen mogą też znaleźć miejsce w M-Sporcie.

Co z Kubicą?

Decyzja Volkswagena może wpłynąć na to, co dalej z karierą Roberta Kubicy. Polak w rajdowych mistrzostwach świata nie startował od 10 miesięcy, we wrześniu mówił, że na 90 procent znów będzie kierowcą wyścigowym, ale w ostatnich tygodniach spekulowano, że miałby jednak znów pojawić się na rajdowych trasach.

Mówiło się, że program startów dla Kubicy szykuje Toyota, a Polaka pod swoimi skrzydłami chciałby mieć też Wilson w M-Sporcie.

Po decyzji VW Kubica "zyskał" trzech rywali do walki o fotele w WRC na przyszły sezon. I to nie byle jakich. Wszyscy mają więcej doświadczenia rajdowego od niego, więcej przejechanych rajdów i żaden z nich nie miał długiej przerwy w startach. Ich kolejnym atutem jest to, że brali udział w przygotowaniach VW Polo R WRC na 2017 rok, więc doskonale wiedzą, jak powinno zachowywać się auto w najnowszej specyfikacji. To są argumenty nie do przecenienia.

Dostępnych kierowców nagle zrobiło więcej, a wolnych miejsc w autach nie przybyło. Oprócz trójki z Volkswagena na nowe kontrakty w WRC czekają Estończyk Ott Tanak czy doświadczony Norweg Mads Ostberg.

Brytyjczyk Kris Meeke, Irlandczyk Craig Breen oraz Francuz Stephane Lefebvre niedawno ogłoszeni zostali jako kierowcy Citroena. Dla Hyundaia w przyszłym roku pojadą Dani Sordo (Hiszpania), Thierry Neuville (Belgia) i Haydden Paddon (Nowa Zelandia). M-Sport ma na razie jedno zajęte miejsce (Eric Camilli, Francja), podobnie jak Toyota (Juho Hanninen).

Kiedy dowiemy się więcej? Toyota ma ujawnić cały skład 13 grudnia. M-Sport daty nie określił, ale też na wieści trzeba będzie najprawdopdobniej poczekać do grudnia.

Gwiazdy sportu świętują Halloween! Który z nich to Ronaldo? [ZOBACZ]