Maciej Szczepaniak pojedzie z Hubertem Ptaszkiem w Rajdach Szwecji i Meksyku

Dotychczasowy pilot Roberta Kubicy - Maciej Szczepaniak - na dwa rajdy przesiada się do auta WRC 2. W rajdach Szwecji i Meksyku będzie pilotem Huberta Ptaszka. - To dla mnie rok rajdowej nauki, a Maciek jest taką osobą, od której można wiele wyciągnąć i mnóstwo się nauczyć - mówi Ptaszek.
Szczepaniak przez dwa ostatnie sezony był pilotem Roberta Kubicy. Startował z nim też w styczniowym Rajdzie Monte Carlo. Polska załoga imprezy otwierającej sezon nie ukończyła, wypadła z trasy na trzecim odcinku specjalnym. Plany startów Kubicy w dalszej części sezonu są niewiadomą, pewne jest, że zabraknie go nie tylko w Szwecji, ale i Meksyku i Argentynie. To dlatego Szczepaniak skorzystał z propozycji od Huberta Ptaszka.

"Postanowiłem wspomóc swoim doświadczeniem tego młodego kierowcę. W obu najbliższych rundach mistrzostw świata nie weźmie udział Robert Kubica, a ja nie chciałem siedzieć bezczynnie w domu, więc zdecydowałem się na te występy. Będzie to dla mnie siódmy start w Szwecji, więc myślę że mogę pomóc Hubertowi w trudnej i wymagającej rywalizacji na zaśnieżonych trasach w okolicach Hagfors. Będzie to dla mnie debiut w WRC 2 i powrót do Skody po sześciu latach przerwy" - napisał na Facebooku Szczepaniak.

Ptaszek jako jedyny polski kierowca przejedzie pełny cykl rajdowych mistrzostw świata. Rywalizuje w klasie WRC-2, czyli na zapleczu elity z WRC. W swoim pierwszym starcie w wymagającym Rajdzie Monte Carlo zajął siódme miejsce w swojej klasie. Teraz przygotowuje się do drugiej rundy - Rajdu Szwecji. Do tej pory jego pilotem był Kamil Kozdroń. Dlaczego doszło do zmiany?

-Pojawiła się taka możliwość na rynku transferowym, więc z niej skorzystałem. Dogadaliśmy się na razie na dwa rajdy, a co będzie dalej, zobaczymy. Z Kamilem się nie rozstałem. Rozmawialiśmy, rozumie moją decyzję i czeka, co się wydarzy po dwóch rajdach - mówi młody kierowca.

Szczepaniak ma na swoim koncie 93 rajdy w mistrzostwach świata, w Rajdzie Szwecji startował już sześciokrotnie. Trudno znaleźć bardziej doświadczonego polskiego pilota. - Dla mnie ten sezon to czas nauki. Maciej jest taką osobą, z której można wiele wyciągnąć i od której można wiele się nauczyć. Grzechem byłoby z tego nie skorzystać - tłumaczy Ptaszek.

Ruletka w Monte Carlo

Nauka na razie idzie dobrze, a oprócz tego w Rajdzie Monte Carlo udało się przywieźć więcej niż solidne siódme miejsce. - Zawsze powtarzam, że mój ostatni rajd jest zawsze tym najtrudniejszym, ale Monte Carlo chyba długo ze szczytu tej listy nie zejdzie. To jest niesamowita ruletka, trzeba zgrać całe mnóstwo czynników: notatki od szpiegów lodowych, opis trasy, dobrać opony, a są ich cztery rodzaje, plus zmienne warunki na trasie - opowiada Ptaszek.

-Naszym celem przed rajdem było dojechanie do mety i to się udało, tym bardziej, że jechaliśmy tam pierwszy raz. Wyniki raz były lepsze, raz gorsze. Świetnie pojechaliśmy na 10. odcinku specjalnym, byliśmy 11. w "generalce", bo trafiliśmy z doborem opon, tak jak Andreas Mikkelsen, ale potem na najdłuższym odcinku były problemy. W Monte Carlo jest wiele loterii - dodaje.

Inny głos w interkomie wyzwaniem

Teraz przed Ptaszkiem start w Szwecji. W jedynym zimowym rajdzie w kalendarzu MŚ nie będzie startował po raz pierwszy. - Jechaliśmy ten rajd już dwa lata temu i warunki były zbliżone do tego, co nas może czekać teraz, czyli zamiast głębokiego śniegu, błoto i szuter. Fajnie byłoby jechać w głębokim śniegu na kolcowanych oponach, bo to jedyna okazja w roku, ale warunków sobie nie wybieramy, jedziemy po wszystkim. Trzeba się z tym zmierzyć - mówi Ptaszek.

Polski kierowca w rajdzie pojedzie Skodą Fabią R5. Przed Rajdem Szwecji planował pojechać jeszcze w ramach przygotowań Rajd Lipawy, pierwszą rundę Mistrzostw Europy, ale z powodu odwilży estońska impreza została odwołana. Zamiast tego Ptaszek ze Szczepaniakiem już w ten weekend wybierają się na testy do Szwecji.

-Maciek jest wielkim profesjonalistą, z góry mogę założyć, że robota będzie perfekcyjnie wykonana. Liczę też, że wspomoże mnie swoim doświadczeniem. Najważniejsze, że będę mógł się przyzwyczaić do innego głosu w interkomie. Od trzech lat nie słyszałem w aucie nikogo poza Kamilem i chyba to będzie dla mnie największa zmiana - mówi Ptaszek.

Jaki stawia sobie cel na Rajd Szwecji? - Chcę przede wszystkim odpocząć od ciśnienia wewnętrznego, które pojawiło się w Monte Carlo. Liczę na pomoc Maćka. Celem, jak zwykle jest meta, ale obaj jesteśmy sportowcami i zależy nam na dobrych wynikach. Trzeba jednak uważać, bo to nie jest prosty rajd. Takich w kalendarzu nie ma - mówi.

Poczułem, że już gdzieś doszedłem

W Rajdzie Szwecji wystartuje aż 19 załóg w WRC 2. - Klasa jest bardzo silnie obsadzona, jest kilku kozaków, którzy są blisko fabrycznych zespołów z WRC. Rywalizacja jest ogromna i cały czas można walczyć, atakować. Jak wypadniesz z drogi czy stracisz czas, to nie zostajesz sam na końcu, tylko dalej masz szansę atakować, bo tych aut jedzie tu sporo - opowiada Ptaszek.

Do tej pory jego starty w mistrzostwach świata to były głównie przygody za kierownicą przednionapędowej Fiesty. Jak wielką zmianą jest przesiadka do auta WRC 2. - Poczułem, że już gdzieś doszedłem. Tu przed nami był Robert, Sebastien Ogier, inni kierowcy z czołówki. Ten respekt do nich było czuć, a my byliśmy blisko tego. A jeżdżąc "ośką" zawsze byliśmy z tyłu, bez kontaktu z najlepszymi - mówi.

Ptaszek nie będzie jedynym polskim kierowcą, który pojedzie w Rajdzie Szwecji. Na liście startowej są jeszcze Michał Sołowow i Jarosław Kołtun - obaj pojadą Ford Fiesta R5 (WRC2), które przygotuje dla nich firma C-Rally.

Rajd Szwecji rozpocznie się w czwartek 11 lutego od superoesu w Karlstadt, zakończy w niedzielę 14 lutego po przejechaniu 332 km podzielonych na 21. odcinków specjalnych. Przed rokiem triumfował Francuz Sebastien Ogier (VW Polo R WRC), który i w tym roku uchodzi za głównego faworyta.



Jak dobrze znasz Roberta Kubicę? [QUIZ]


Czy Hubert Ptaszek trafi w przyszłości do WRC?