Kubica niepewny przyszłości. "Może nadejść taki dzień, że rajdy będę oglądał w telewizji"

Robert Kubica nie jest pewny swojej przyszłości w rajdach WRC. Jego najbliższe plany sięgają jedynie rajdu Monte Carlo (początek w czwartek). A później? Trudno przewidzieć - mówi w rozmowie z Eurosportem.
- Nie jest to pewne, ale może powoli będę się musiał przyzwyczajać, żeby oglądać kierowców WRC sprzed telewizora - mówi w rozmowie z eurosport.onet.pl.

W czwartek Kubica stanie na starcie 84. rajdu Monte Carlo. Polski kierowca samochód przygotował sam i przyznaje, że kosztowało go to wiele siły. - Bardzo walczyłem, żeby tu być, ale im bliżej rajdu, tym bardziej uważam, że nie powinno mnie tutaj być... Nie będziemy się zagłębiać w szczegóły, ale jednak ta pasja, siedzenie w warsztacie w długie zimowe wieczory za bardzo daje w kość - twierdzi.

Ambicja zwyciężyła. - Też nie wyobrażałem sobie, żebym sobie siedział w domu, a inni kierowcy jechali oesy Monte Carlo - mówi Kubica.

Jego przyszłość w rajdach WRC nie jest pewna. - Na dziś Monte Carlo jest naszym jedynym startem i mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić. Takie są realia.

Problemem są nie tylko kwestie finansowe, ale innych, "niewidocznych" szczegółów. Od czego zależy zatem to, czy będzie regularnie jeździł? Były kierowca F1 nie chce zdradzać szczegółów. - Nie wszystko jest różowe, jakby chciało się myśleć. Wiem, że są starania i zainteresowanie, żeby utrzymać mój program rajdowy, ale to nic nie zmienia, jeśli chodzi o moją drugą część roku jako kierowcy.

Kłopoty Polaka dostrzegli Szwedzi. Choć Kubica nie zgłosił się oficjalnie do Rajdu Szwecji, drugiej eliminacji Mistrzostw Świata, miejsce na liście startowej ma. To gest ze strony organizatorów na wypadek, gdyby Polakowi udało się zorganizować budżet na rajd

Jak dobrze znasz Roberta Kubicę? [QUIZ]