Rajd Szwecji. Niesamowity finisz i triumf Ogiera

Wszystko rozstrzygnęło się na ostatnim odcinku specjalnym. Francuz Sebastien Ogier (VW Polo WRC) pojechał fantastycznie, wykorzystał też pech rywala i triumfował po raz drugi w karierze w trudnym Rajdzie Szwecji.
Przed ostatnim odcinkiem specjalnym lidera Andreasa Mikkelsena (VW Polo WRC) od trzeciego Thierry'ego Neuvilla (Hyundai i20 WRC) dzieliło zaledwie 4,6 sekundy. Drugi był Ogier ze stratą trzech sekund do Mikkelsena. Zapowiadała się ostra walka. I taka była.

Pierwszy na trasie pojawił się Neuville. Jechał bezbłędnie i bardzo szybko. Na mecie miał genialny czas 8:10.4, szybszy od kolejnego kierowcy aż o 5,1 sekundy. - Wycisnąłem tyle, ile się dało. Pojechałem czysto, dałem z siebie wszystko. Mam nadzieję, że to obudzi nasz zespół - mówił Neuville na mecie, dając do zrozumienia, że gdyby dysponował lepszym autem, osiągnąłby jeszcze lepszy wynik.

Po nim wyruszył Ogier. I zaimponował jazdą. Zero błędów i niesamowite tempo. Od Neuvilla był szybszy o 4,8 sekundy i czekał na wynik Mikkelsena. Gdy Ogier zaczął udzielać wywiadów, okazało się, że Norweg popełnił błąd i wpadł w śnieżną zaspę. Na wyjeżdżaniu z niej stracił kilkadziesiąt sekund. Nie miał już szans na wygranie rajdu. Ogier, gdy tylko dowiedział się błędzie Mikkelsena, wysiadł z auta, wskoczył na dach samochodu i zaczął świętować zwycięstwo. Mikkelsen dotarł na metę 48,3 sekundy po Ogierze. Z pierwszego miejsca spadł na trzecie. - Jestem zdruzgotany. Mogłem tu wygrać.

Ogier wygrał Rajd Szwecji po raz drugi w karierze. Jest pierwszym kierowcą spoza Skandynawii, który zwyciężył w tej imprezie więcej niż raz. Francuz jest też liderem klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Po dwóch rajdach ma 53 punkty. Drugi jest Neuville (30 punktów), a trzeci Mikkelsen (30).

Robert Kubica zajął w Rajdzie Szwecji 20. miejsce. 24. był Jarosław Kołtun, jadący w klasie WRC2. Michał Sołowow wypadł z drogi na przedostatnim oesie.

Kolejna impreza w cyklu WRC to Rajd Meksyku, który odbędzie się w dniach 5-8 marca.