M-Sport. Jak pan to robi, panie Wilson?

W 2012 roku Ford odszedł z WRC, a i tak żadna inna marka nie ma tak silnej reprezentacji w rajdach. Malcolm Wilson znalazł sposób na funkcjonowanie w trudnych czasach i wciąż potrafi przyciągać szybkich kierowców. Rajd Monte Carlo startuje w czwartek o godz. 7.28. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE!


Gdyby oceniać kondycję rajdowych zespołów po ilości sponsorskich naklejek na autach, M-Sport na tle rywali wygląda dość ubogo. Za to estetycznie bije inne auta o kilka długości. Na rajdowych forach kibice zachwycają się barwami Elfyna Evansa i Mikko Hirvonena, nie brakuje nawet opinii, że to najładniej zrobiona rajdówka w historii.

A jak będzie na odcinkach specjalnych? Odkąd Malcolm Wilson stracił finansowe wsparcie Forda w 2012 roku, ekipa z trudem dopina budżet. Przed poprzednim sezonem Brytyjczyk do samego końca zwlekał z zakontraktowaniem kierowców, ale jakimś cudem udało mu się znaleźć kompromis między umiejętnościami kierowców a ich wkładem finansowym.

Zespół zarabiał dzięki produkcji i obsłudze Fiest, zwłaszcza modelu R5, coraz bardziej popularnego w rajdach regionalnych. Przetrwał też dzięki pieniądzom od sponsorów Rosjanina Jewgienija Nowikowa i Nassera Al-Attiyaha, a punkty zdobywał za sprawą Madsa Ostberga i przed wszystkim Thierry'ego Neuville'a. Belg jeździł w drugim zespole M-Sportu, ale jako jedyny kierowca w WRC potrafił momentami wytrzymywać tempo Sebastiena Ogiera i zakończył sezon na drugim miejscu w klasyfikacji kierowców.

Jego wynik potwierdza, że mimo ograniczonych środków Wilson i jego zespół wciąż potrafią dostarczać konkurencyjne auta. Duża w tym zasługa belgijskiego inżyniera Christiana Loriaux, w przeszłości projektanta znakomitych aut Subaru Impreza WRC2000 (dla Prodrive) czy Forda Focusa, dwukrotnie wyróżnionego nagrodą "Rajdowego Auta Roku" magazynu "Autosport". W tym roku Loriaux będzie miał mniej czasu na projekt rajdowy. M-Sport przydzielił mu nowe zadanie - rozwój wyścigowego Bentleya GT3.

Hirvonen, witaj w domu

Brytyjski zespół rozstał się ze wszystkimi kierowcami z poprzedniego sezonu. Nie udało się zatrzymać rewelacyjnego Neuville'a, który wybrał ofertę Hyundaia. Ostberg marudził, że ma dość jazdy za darmo, i przeszedł do Citroena, Al-Attiyah rozbija się po chilijskich piaskach w Rajdzie Dakar, a Nowikow chwilowo w ogóle dał sobie spokój z rajdami. Chyba nikt w całej stawce kierowców WRC nie sprawdzał wytrzymałości aut tak często jak Rosjanin, cierpiący na permanentny skurcz prawej nogi. 23-latek zaliczył sporo kraks, kilkukrotnie przerabiając kształt Fiesty na bardziej surrealistyczny. Aż cała zabawa znudziła się sponsorom.

Pierwszy zespół M-Sportu stworzy w tym sezonie ciekawy duet Mikko Hirvonen i Elfyn Evans. Powrót do Dovenby Hall to dla Fina jak ponowne narodziny po nieudanym okresie z Citroenem. Na styczniowych testach zespół powitał go samochodem wypełnionym balonami z napisem "Witaj w domu". Z Fordem trzy razy zdobywał wicemistrzostwo świata, dwa razy przegrywał z Loebem dopiero w ostatniej rundzie. Za kierownicą Focusa i Fiesty imponował regularnością. Jego jedynym problemem było to, że trafił na epokę najwybitniejszego kierowcy w historii. Loeb przeniósł się na tor, ale panowanie po nim przejął Sebastien Ogier. Dla Hirvonena kontrakt z M-Sportem to szansa na odzyskanie wysokiej pozycji w rajdach, choć nawiązanie walki z Francuzem byłoby dużą sensacją.

W zupełnie innym momencie kariery jest Evans. 25-letni Walijczyk uchodzi za największy talent na Wyspach od czasów Colina McRae, z którym rywalizował jego ojciec Gwyndalf. W 2012 roku wygrał cykl WRC Academy, w poprzednim sezonie zajął szóste miejsce, debiutując w aucie klasy WRC w Rajdzie Włoch. Wystąpił w sześciu rundach WRC-2, gdzie miejsca na podium przeplatał kraksami i awariami. W Rajdzie Niemiec długo naciskał Roberta Kubicę, ale ostatecznie przegrał wyraźnie. Brytyjski zespół ma bogatą historię inwestowania w młode talenty. Rewelacją ostatniego sezonu był Neuville, wcześniej podobną drogę przeszli Hirvonen, Jari-Matti Latvala czy Ostberg. Evans może błyszczeć w pojedynczych rundach, ale za regularne kolekcjonowanie punktów będzie odpowiadał raczej Hirvonen.

- Nie mam wątpliwości, że Evans jest gotów na WRC. W ciągu sezonu udowodnił, że jest wystarczająco silny psychicznie i szybki, by uczyć się i jednocześnie osiągać dobre wyniki. Czekam na jego rozwój, ale nie oczekujemy od niego zwycięstw w tym sezonie. Choć dzięki talentowi może sprawić kilka niespodzianek. Mamy długoterminowy plan dla Elfyna i jego pilota Dana Barritta, a to dopiero pierwszy krok na drodze do mistrzostwa - powiedział o Evansie Wilson w momencie podpisywania kontraktu.

Komfortowa nauka Kubicy

Największa uwaga będzie jednak skupiona na kierowcy w trzeciej Fieście. O Kubicy w rajdowym światku powiedziano i napisano już wszystko. Wilson podziwia jego umiejętności od kilku lat. Kusił go ofertami, odkąd Polak po wypadku w Ronde di Andorra postanowił kontynuować karierę w rajdach. Rok temu przegrał z Citroenem, teraz wreszcie udało mu się pozyskać kierowcę nie dość, że wybitnie utalentowanego i pracowitego, to jeszcze wnoszącego budżet dzięki koncernowi paliwowemu Lotos. Wilson był zachwycony, zanim jeszcze Kubica wsiadł do auta. - Jego poświęcenie, zaangażowanie po prostu mnie zszokowały - mówił Wilson cytowany przed kilkoma dniami. - Widziałem, jak przesiaduje u nas od rana do 23 i pracuje wraz z mechanikami nad przebudową hamulca ręcznego i konfiguracją zmiany biegów, co trzeba zrobić ze względu na niepełnosprawność jego prawej ręki.

Na treningach przed rajdem Kubica miał najlepszy czas, obiecująco wypadł podczas odcinka testowego w Monte Carlo, gdzie był piąty. Z nowym pilotem Maciejem Szczepaniakiem rozumie się coraz lepiej, pasuje mu styl pracy brytyjskiej ekipy. Z opanowaniem Fiesty WRC nie powinien mieć problemów. To auto wydajne i przyjazne dla kierowców, mało awaryjne. Zespół pracuje nad kilkoma zmianami, przed Rajdem Portugalii zaprezentuje m.in. nowy przód samochodu.

Jako trzeci kierowca Kubica nie musi przejmować się punktami dla zespołu, może konsekwentnie rozwijać się, poznawać nowe trasy i skracać dystans do czołówki, co zwykle udawało mu się szybciej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Szanse na tytuł wg bukmacherów:

Mikko Hirvonen 1/10

Elfyn Evans 1/51

Robert Kubica 1/21

Źródło: bwin.com

Obserwuj autora na Twitterze - @kgirgiel