Okno transferowe w WRC. Kto zgarnie Neuville'a, kto zgarnie Kubicę?

Thierry Neuville w Hyundaiu, Robert Kubica w M-Sporcie - gdyby wierzyć ostatnim doniesieniom, to do takich właśnie ruchów kadrowych miałoby dojść w WRC. Okres transferowy w świecie rajdów jest w tym roku niemal równie gorący jak w futbolu. Na razie mamy niewiele konkretów, za to mnóstwo zależności i domniemywań.
Na Twitterze nie tylko o rajdach pisze @kgirgiel »

Rolę Garetha Bale'a odgrywa Thierry Neuville. 25-letni Belg zalicza właśnie przełomowy sezon, wypełniony miejscami na podium. Od Rajdu Grecji na przełomie maja i czerwca nie wypadł z pierwszej czwórki, pewnie zmierza po tytuł wicemistrza świata. Od dawna imponował szybkością, w tym roku pokazał się jako jeden z najbardziej niezawodnych kierowców.

O jeździe samochodem wszędzie tam, gdzie samochodem jeździć się nie powinno. Czytaj blog Piach i szutry!

Nie ma chyba teraz osoby, która wiedziałaby o sytuacji i planach ekip WRC więcej niż Neuville. Dobry sezon zaowocował wysypem ofert prawdopodobnie ze wszystkich zespołów fabrycznych. Belg rozmawiał z dotychczasowym i byłym pracodawcą, czyli M-Sportem i Citroenem. Odwiedzał siedzibę wracającego do rajdów Hyundaia, podobno flirtował też z mistrzowskim Volkswagenem, jedynym zespołem, który teoretycznie ma gotowy skład na przyszły rok. To Neuville trzyma w rękach klucze do kolejnych roszad kadrowych w WRC.

Pierwszy z rywalizacji odpadł Citroen, czyli zespół, który wyhodował Belga na zawodowego kierowcę. Szef M-Sportu próbował z kolei zauroczyć go pięknymi słowami. - Od czasów Carlosa Sainza nie widziałem kierowcy, który wnosiłby do zespołu tyle zaangażowania i pracowitości. Potrafi poruszyć niebo i ziemię. Chce być zaangażowany we wszystko, mieć inicjatywę - mówił niedawno Brytyjczyk.

Kubica wszedł na poziom niedostępny dla rywali i zrobiło się nudno. Jak Polak zdobywał mistrzostwo WRC-2? »

Zanosi się jednak na to, że Neuville wszystkie te wartości zabierze ze sobą do Alzenau, gdzie swoją siedzibę ma Hyundai Motorsport Gmbh. Według fińskiej telewizji YLE już w piątek koreański producent miał przedstawić Belga jako lidera zespołu, wracającego po 10 latach do WRC, prawdpodobnie stanie się to jednak w najbliższych dniach. Drugim autem mają dzielić się kierowcy testowi: Juho Hanninen, Chris Atkinson i trzykrotny mistrz Polski Francuz Bryan Bouffier. Neuville miałby więc podążyć ścieżką, która do tytułu doprowadziła Sebastiena Ogiera. Wybrać nowy zespół, budować go wokół siebie, przygotować auto pod własne potrzeby. Postawienie na samochód niesprawdzony w boju to krok ryzykowny, ale jak pokazuje obecny sezon, ryzyko bywa opłacalne. A Neuville mimo młodego wieku ma już sporo doświadczenia i wie, jak je wykorzystać.

Kubica między Citroenem a M-Sportem

Jeśli Neuville rzeczywiście wybrał Hyundaia, do obsadzenia zostaną miejsca w Citroenie i M-Sporcie. Propozycję od obu zespołów dostał Robert Kubica. - Nie jest żadną tajemnicą, że dostałem kilka ofert. Ale czy i z kim będę jeździł - szczerze mówiąc, nie mam jeszcze pojęcia. Mam już pewien pomysł na przyszły rok. Jeśli zostanę w rajdach, z pewnością wciąż będę się uczyć, ponieważ poziom kierowcy można określić dopiero po trzech latach startów w WRC - mówił Polak po Rajdzie Hiszpanii.

Jego wartość podbijają nie tylko znakomite wyniki i zaskakująco szybkie postępy, ale i ogromne zainteresowanie ze strony mediów i kibiców. Rok temu, gdy Kubica planował starty w rajdach, można było mieć jeszcze kilka wątpliwości, m.in. jak odnajdzie się w nowej dla siebie dyscyplinie, czy szybko nauczy się jeździć na szutrach. Dziś już wiadomo, że krakowianin ma potencjał na ściganie się z rajdową elitą. Jako kierowca fabryczny miałby właściwie tylko dwie wady - brak doświadczenia (co jednak szybko nadrabia) oraz jasna deklaracja, że celem w dłuższej perspektywie jest powrót do bolidu. Gdy nadarzy się możliwość "transferu" do F1 na satysfakcjonujących warunkach, Kubica z tej możliwości skorzysta.

Taka perspektywa nie odstrasza jednak ani Wilsona, ani Yvesa Mattona. Szef Citroen Racing ma nawet misterny plan, by Kubicę zatrudnić także przy wyścigach WTCC, które w najbliższym czasie będą priorytetem dla francuskiego producenta. Tyle że dla kierowcy przyzwyczajonego do większych prędkości i mocniejszych pojazdów, taki projekt w ogóle nie jest pociągający.

Kubica tradycyjnie trzyma się z dala od spekulacji, ale inni bawią się w najlepsze. "Bardzo interesujące doniesienia o Kubicy. Plotka głosi, że jest blisko kontraktu z M-Sportem na pełny sezon w WRC w 2014" - napisał niedawno na Twitterze Colin Clark, relacjonujący mistrzostwa świata dla radia WRC Live. Potwierdzenia szukać na próżno, a argumenty, jakie nadają sens takiemu ruchowi, mają więcej wspólnego z interesami niż ze sportem. Citroen ogranicza budżet i nie wiadomo, jak długo zostanie w rajdach. M-Sport też na nadmiar gotówki nie narzeka, ale coraz więcej mówi się o tym, że od 2015 roku znów będzie mógł liczyć na wsparcie Forda. Łatwiej byłoby też pogodzić interesy sponsorów. Partnerem Kubicy jest Lotos, a tytularnym sponsorem Citroena konkurencyjna firma paliwowa Total. Fiesty M-Sportu jeżdżą co prawda z naklejkami Castrola, ale ten związek jest luźniejszy.

Jeśli Kubica faktycznie wybierze M-Sport, Citroen znów będzie największym przegranym okresu transferowego. Loeb odszedł na emeryturę, Ogier i Neuville pokazali swojej "domowej" ekipie plecy, Kubica byłby kolejną potencjalną gwiazdą wypuszczoną z rąk.

Hirvonen i cała reszta

Ktokolwiek zdecyduje się zatrudnić Kubicę, na pewno zechce posadzić w drugim samochodzie doświadczonego kierowcę, gwarantującego stały dopływ punktów. Dobrym kandydatem wydaje się Mikko Hirvonen, czterokrotny wicemistrz świata, znający dobrze ekipę M-Sportu (sześć pełnych sezonów) i Citroena (dwa ostatnie sezony). - Głównym celem Citroena na przyszły rok będą wyścigi, więc muszę przemyśleć program i zastanowić się, czy będę miał warunki do walki o tytuł. Kiedyś może kierowałbym się pieniędzmi. Teraz chcę walczyć o zwycięstwo - powiedział Hirvonen.

Na rynku pozostaje jeszcze kilku kierowców, z różnymi atutami w rękach. Rosjanin Jewgienij Nowikow wnosi do zespołu sporo gotówki, ale też okrutnie znęca się nad autami i często urządza sobie wycieczki poza trasę. Dużo punktów gwarantuje doświadczony Dani Sordo, ale trudno się spodziewać, żeby stworzył duet z Kubicą, bo obaj kierowcy uchodzą za specjalistów od asfaltu. Między M-Sportem i Citroenem wybiera wszechstronny i regularny Norweg Mads Ostberg. Listę życzeń Yvesa Mattona uzupełnia szybki Irlandczyk Kris Meeke.

Kto pierwszy ogłosi podpisanie nowego kontraktu, naciśnie spust. Elementy układanek zaczną do siebie pasować. Ale na to trzeba jeszcze poczekać.