Do wypadku Michaela Schumachera doszło 29 grudnia 2013 roku. Wówczas Schumacher przewrócił się jadąc na nartach i uderzył głową w kamień. Miał założony kask, ale mimo to, siła uderzenia była tak duża, że doznał poważnego urazu mózgu. Po wypadku od razu został przetransportowany do szpitala w Grenoble, gdzie zdiagnozowano wylew krwi do mózgu. Następnie przeszedł operację i przez długi czas był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.
Od czasu wybudzenia ze śpiączki (czerwiec 2014 rok), przebywa w domu w Szwajcarii pod opieką medyków oraz żony - Coriny - która pilnie strzeże informacji na temat stanu zdrowia swojego męża. Do tej pory nie ukazało się żadne jego zdjęcie z czasów po wypadku. Ponadto, niewiele osób może regularnie przebywać w otoczeniu rodziny Michaela Schumachera.
Kilka dni temu Stefano Domenicali, obecny szef Formuły 1, został zapytany przez dziennikarzy "La Gazzetta dello Sport" o stan zdrowia siedmiokrotnego mistrza świata. 58-letni Włoch nie przekazał dobrych informacji. - Sytuacja związana ze stanem zdrowia Michaela jest nadal trudna. To, co jest między mną a rodziną, pozostanie prywatne. Życie w taki sposób od dziesięciu lat jest jednak czymś, czego nie chciałoby się życzyć nawet najgorszemu wrogowi - powiedział, cytowany przez "Daily Mirror".
- Wygląda to wszystko tak, jakby ten wypadek w Meribel wydarzył się wczoraj. To są epizody, które zmieniają życie - dodał Domenicali, który współpracował z byłym niemieckim kierowcą w Ferrari.
W połowie grudnia były menadżer Schumachera, Willi Weber, w rozmowie z express.ru przyznał, że stracił jakąkolwiek nadzieję na ponowne spotkanie się ze swoim byłym podopiecznym. - Niestety, nie mam już nadziei, że go jeszcze zobaczę. Od dziesięciu lat nie otrzymałem żadnej pozytywnej informacji na temat stanu jego zdrowia - ujawnił.
Michael Schumacher jest siedmiokrotnym mistrzem F1 i przez wielu uważany jest za najlepszego kierowcę w historii. Niemiec ostatni raz w wyścigu wziął udział w 2012 roku.