F1. Vettel musi wygrać

Murowanym faworytem GP Monako jest Sebastian Vettel. Jego najgroźniejszego rywala zgubiła pewność siebie.

Masz dla nas temat? Propozycję? Zgłoś to na Facebook.com/Sportpl ?

Vettel musiał wygrać tę kwalifikację. Jakiekolwiek inne rozwiązanie byłoby kompromitacją, bo tak jak wszędzie indziej, tak i w Monako miał najlepszy bolid z całej stawki (wliczając w to kolegę z ekipy Marka Webbera). A jednak sobotnie czasówki mogły się skończyć inaczej. Czarnym koniem miał być Lewis Hamilton, który w gorszym samochodzie i tak osiągał doskonałe tempo. Jego i McLarena zgubiła pewność siebie.

Brytyjski zespół chciał zaoszczędzić jak najwięcej świeżych opon na ważniejszą, niedzielną rozgrywkę i wykonać tylko jeden przejazd pomiarowy, pod koniec finałowej sesji. Po wypadku Sergio Pereza czasówka została jednak przerwana na 36 minut. Warunki na torze pogorszyły się, czasu zostało bardzo mało (2 minuty i 26 sekund). Czekając niecierpliwie na końcu alei serwisowej na zielone światło Hamilton schłodził jeszcze opony, a potem przestrzelił szykanę, za co odebrano mu i tak słaby, siódmy czas.

- Byłem wystarczająco szybki, aby zdobyć pole position. Co do tego jestem pewny - mówił ze skwaszoną miną Hamilton. - Niestety Sebastian z łatwością dojedzie pierwszy do mety - dodał, a patrząc na przekazy z kamery pokładowej Niemca trudno się z nim nie zgodzić. Bo aby wygrać kwalifikacje Vettel nie musiał ryzykować. Bariery mijał z dużym zapasem, a i tak był znacznie szybszy od rywali, którzy wyciskali ostatnie resztki prędkości ze swoich samochodów.

Jeśli on lub jego team nie zrobią nic głupiego, albo nie przydarzy się im awaria, Niemiec po prostu musi wygrać Grand Prix Monako. Wystarczy w miarę udany start i Sebastian będzie kontrolował stawkę z pozycji lidera. Prawdopodobnie w ten piękny słoneczny dzień, na lazurowym wybrzeżu przyjdzie nam znowu wysłuchać "Pieśni Niemców".

Wypadek Pereza to nie jego wina. Tor był źle przygotowany

 

Dobre wiadomości po wypadku Sergio Pereza >

Więcej o: