F1. Vettel bagatelizuje nieobecność na drugim treningu

Podczas pierwszej sesji treningowej przed GP Turcji Sebastian Vettel wpadł w poślizg i rozbił swój bolid. Popołudniu ani razu nie pojawił się na torze. - Nie sądzę, że to będzie problemem - bagatelizuje zdarzenie kierowca Red Bulla.

28 minut przed końcem pierwszego treningu przed Grand Prix Turcji Sebastian Vettel stracił panowanie nad samochodem i zniszczył prawe przednie zawieszenie w swoim red bullu. Mechanicy przez 1,5 godziny nie zdążyli zniszczonego bolidu naprawić i aktualny mistrz świata podczas drugiego treningu nie pojawił się na torze ani razu.

Vettel nie uważa jednak, by opuszczenie drugiej sesji treningowej było dla niego większym problemem.

- Będzie przez to trochę trudniej, nie ma wątpliwości, ale nie sądzę, że będzie to jakiś wielki problem. Znamy tor bardzo dobrze z poprzednich lat - powiedział młody Niemiec.

- Wciąż jestem pewny siebie przed jutrzejszym dniem. Wszystko może się zdarzyć. Będziemy bardzo blisko i jutro możemy spodziewać się emocji - dodał Vettel. Kierowca przeprosił też mechaników.

- Widzieliście, że nie mogłem zrobić nic, by uniknąć zderzenia ze ścianą, więc ostatecznie najważniejsze jest to, że nic mi się nie stało. Niestety, nie udało się nam naprawić samochodu na czas, było trochę za dużo uszkodzeń. Przepraszam mechaników, nie było moją intencją zniszczyć samochód. To są jednak wyścigi, takie rzeczy się zdarzają. Najważniejsze, że wciąż tu jesteśmy - zakończył Sebastian Vettel.

GP Turcji: mimo kraksy Red Bull faworytem. Mercedes czarnym koniem?

Czytaj o pierwszym treningu przed GP Turcji ?

Więcej o: