F1. GP Bahrajnu może nie wrócić. Rewolucjoniści apelują do F1

Opozycja Bahrajnu zwróciła się do szefa Formuły 1 Berniego Ecclestone'a, by środowisko tego sportu zaprzestało prób organizacji Grand Prix Bahrajnu, zanim w kraju nie ustabilizuje się sytuacja i nie zostaną przywrócone prawa człowieka. Ostateczna decyzja o tym, czy GP Bahrajnu wróci do kalendarza jeszcze w tym sezonie zostanie podjęta już 1 maja.

Aktywiści opozycji Bahrajnu za pośrednictwem portalu społeczościowego Facebook w otwartym liście zwrócili się do posiadacza praw marketingowych Formuły 1 Berniego Ecclestone'a, wzywając do zrezygnowania z GP w ich kraju do czasu, aż w królestwie zajdą demokratyczne zmiany.

Członkowie organizacji "Młodzież rewolucji 14 lutego" zaapelowali o zwrócenie uwagi na wyjątkow sytuację w ich kraju. "Zawody powinny odbywać się w atmosferze radości, a nie w otoczeniu czołgów i żołnierzy, w czasie gdy ludność jest narażona na przemoc i tortury" - pisano w oświadczeniu, pod którym są zbierane obecnie podpisy.

W opinii przeciwników obecnych rządów, jeśli wyścig się odbędzie, to wprowadzi jeszcze większe różnice pomiędzy opozycją a rządem. "Dziękujemy za wsparcie i mamy nadzieję, że GP odbędzie się już niedługo, ale w wolnej i demokratycznej atmosferze, której moglibyście sprzyjać" - podsumowywali członkowie rewolucyjnej organizacji.

Ponadto apozycja Bahrajnu podkreśliła, że "organizacja wyścigu w miejscu despotycznego prześladowania mieszkańców nie będzie zrozumiana i poparta na całym świecie".

Początkowo GP na archipelagu w Zatoce Perskiej miało się odbyć zgodnie z kalendarzem F1 w dniach od 11 do13 marca, jednak z powodu antyrządowych demonstracji zostało odwołane. Bernie Ecclestone zapowiedział wówczas, że GP Bahrajnu jedynie odwlecze się w czasie i powróci jeszcze w obecnym sezonie. Międzynarodowa federacja samochodowa FIA nakazała F1 wyznaczenie nowego terminu wyścigu bądź całkowite z niego zrezygnowanie.

Brytyjskie MSZ sugeruje rezygnację z GP Bahrajnu ?

Więcej o: