F1. Niesamowity wyczyn Webbera: "Chyba zrezygnuję z kwalifikacji"

Mimo, że ukończył wyścig na trzecim miejscu, to można go nazwać największym wygranym wyścigu o Grand Prix Chin. Mowa o Marku Webberze, który na początku zawodów znajdował się pod koniec drugiej dziesiątki, a na metę przejechał jako trzeci. - Chyba najlepiej będzie, jak zrezygnuję z kwalifikacji, by zawsze startować z tak odległej pozycji - żartował kierowca Red Bulla.

Webber kwalifikacje zakończył już po pierwszej serii, w efekcie czego do wyścigu startował dopiero z 18. miejsca. - Chcieliśmy oszczędzać opony i dlatego jechałem na twardym ogumieniu. To był błąd. Nie potrafiłem się rozpędzić - mówił w sobotę australijski kierowca.

Mimo, że Australijczyk wyścig rozpoczął z dziewiątej linii, to powoli, ale konsekwentnie i często widowiskowo przebijał się do przodu. Jeden z bohaterów wyścigu ładnie wyprzedzał m.in. Witalija Pietrowa, potem Michaela Schumachera, a w końcu Buttona w walce o podium. Webber - podobnie jak Vettel - też nie mógł w wyścigu korzystać z psującego się KERS, który jest wielkim problemem Red Bulla.

W stopniowym odrabianiu strat pomógł Webberowi odpowiedni dobór opon. Na początku jechał na twardej mieszance, jednak w drugiej części wyścigu zmienił opony na miękkie. To pozwoliło mu stanąć na podium po raz pierwszy w tym sezonie.

- To nie był zbyt miły widok, gdy po 15. okrążeniach wciąż widziałem swoje nazwisko na siedemnastym miejscu - mówił po wyścigu kierowca Red Bulla. - Później jednak mój bolid prowadził się naprawdę przyjemnie, a dodatkowo po krótszych dla mnie kwalifikacjach miałem więcej dostępnych zestawów opon.

- Więc chyba najlepiej będzie, jak zrezygnuję z kwalifikacji, by zawsze startować z tak odległej pozycji! - zażartował Webber, po czym dodał: - Ale tak na poważnie, to wykonaliśmy świetną robotę w ten weekend, mój zespół się nie poddał i to jest fantastyczne dla wszystkich w naszej fabryce.

Lewis Hamilton szybszy od Vettela - relacja z Grand Prix Chin ?

Więcej o: