F1. GP Szanghaju do 2017 roku. Nowe warunki umowy

Przyszłość Grand Prix Szanghaju nie jest zagrożona. W środę organizatorzy potwierdzili o przedłużeniu umowy z Chinami o kolejnych siedmiu latach współpracy. Podobno szefowie F1 zgodzili się na pobieranie niższych opłat za organizację startów w Chinach ze względu na niską frekwencję kibiców oraz strat finansowych.

Kontrakt został przedłużony do 2017 roku. Organizatorzy poinformowali także o obniżeniu cen biletów na GP Szanghaju, by przyciągnąć więcej widzów na wyścig, który przynosi straty - na łamach Shanghai Daily wypowiedział się na ten temat wiceprezydent miasta Zhao Wen. Rozwiązane mają być także inne problemy.

Chińskie GP boryka się ze słabą frekwencją, ale szef Formuły 1 Bernie Ecclestone, któremu zależy na promowaniu F1 we wszystkich stronach świata, nie zamierza tracić wyścigu na azjatyckim kontynencie.

Pierwsze GP Shanghaju odbyło się w 2004 roku i przyciągnęło na trybuny 240 tys. widzów. Najwięcej, bo o 30 tys. więcej na torze pojawiło się w 2007 roku, a rok temu było ich już tylko 155 tysięcy. Najniższa liczba kibiców na torze pojawiła się w 2009 (120 tys.).

- Zauważyliśmy, że to ceny biletów wpływają na to, czy ktoś chce iść na wyścig. Postaramy się poprawić w dalszych latach - powiedział Chen Yiping.

Ceny biletów mają być zredukowane nawet o 45 procent. Rok temu najtańszy wynosił 58 dolarów amerykańskich.

Start sezonu F1 może być odroczony  ?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.