Michael Schumacher uzbierał do tej pory 46 punktów w indywidualnej klasyfikacji mistrzostw świata. Zajmuje dopiero dziesiąte miejsce, a co gorsza, regularnie notuje gorsze wyniki niż jego kolega z teamu Mercedes - Nico Rosberg.
Eddie Irvine nie przebiera w słowach. Uważa, że powrót wielkiego mistrza czterech kółek do ścigania to katastrofa.
- Na papierze jego powrót nie był takim złym pomysłem. Ale on już w 2006 roku coś stracił, kiedy Felipe Massa przyjeżdżał do mety wyżej niż on. Trzy lata później, wracając do F1, stracił dużo więcej - powiedział były partner Schumachera z Ferrari.
- Jego wyniki to katastrofa i powinien przestać narzekać na samochód. Gdy zaczynał w Ferrari, jego samochód był po prostu śmieciem, a Michael potrafił wygrać trzy wyścigi - dodał Eddie Irvine.
- Schumacher to jednak wciąż wielki kierowca - zakończył.